poniedziałek, 22 października 2012

Historia pewnej wymianki- część 1

Z koleżanką z forum maranciaki zrobiłyśmy wymianę swoich prac. Dzisiaj pokażę część prezentów, jakie poleciały ode mnie do niej. Podzieliłam swoje prace na dwa posty tematyczne. Dzisiaj część decu.
A więc pojemnik na serwetki ozdobiony w tonacji żółtej ulubionym moim motywem w kwiaty słoneczniki.
Praktycznie każda strona jest inna jak widać na poniższych zdjęciach.
Z góry widok i jednego boku
Z drugiego boku
I krótsze boki

 I ostatni krótki bok z odsuwaniem pudełeczka.
A teraz skrzyneczka na klucze. Kilka zdjęć z przodu
 Lakier lśni bo było go sporo...

I środek. Obrazek na drzwiczkach i cieniowanie wokoło mojego pomysłu...
 I spojrzenie na całość w środku
Zdjęcie tego nie oddaje, ale skrzyneczka jest techniką przecierania robiona,
co oznacza że jest cieniowana. Efekt mi się niezmiernie podobał. No cóż bardzo się starałam zadowolić koleżankę.
W następnym poście część dziergana będzie...
Co ona zrobiła dla mnie już niedługo...

piątek, 19 października 2012

Prezenty urodzinowe na wczoraj potrzebne

Córka przyniosła zaproszenie na  urodziny koleżanki z klasy. 3 dni na wykonanie prezentów z dniem otrzymania zaproszenia włącznie. No więc wzięłam się za projektowanie rzeczy, które chodziły mi po głowie.
W ten oto sposób do Natalki na 8 urodzinki powędrują. 2 czapeczki- zielona i niebieska. Wzór bajecznie prosty i wymyślony na biegu. Coś na kształt siatki szydełkowej prostej i efektownej. Czapki robione od góry tą samą metodą bez wzoru i na tzw oko.
Oto pierwsza zielona. Akryl 100% szydełko plus druty. Nitka z koszyka zapasowego.


A teraz druga jasnoniebieska, prawie że kopia pierwszej. Nitka wiskoza z bawełną z koszyka. Wykończona śmiesznymi świderkami.


Do tego zakładka do książki w technice decu zrobiona z imieniem koleżanki.

No i puszeczka z cukierkami także z motywem panienki i imieniem dziewczynki. Puszka po zjedzeniu cukierków, może być pojemnikiem na kredki na biurku, może być schowkiem na skarby albo inne pomysły dziewczyńskiej natury.


Do paczuszki z prezentem zapakowałam także piękną karteczkę urodzinową, którą na ostatniej wymiance dostałam od Eli.
No i bransoletka w pudełeczku


Do kompletu jeszcze kolorowanka i prezent gotowy. Ufff! Zdążyłam...
Ach te dziewczynki i ich mamy.... :-)
Serdecznie Was pozdrawiam.

czwartek, 11 października 2012

Czekolada jesienną porą

Nowa chusta ginkgo. Wzór jest darmowy na raverly. Ponieważ służyć miała komuś, kto nie znosi podgryzania przez włóczkę, tym razem nitka to akryl, który nie gryzie. Ma też minusy, nie daje się tak konkretnie uformować. Tak więc chusta została tylko wyprana i ponaciągana.
Nazwałam ją sobie "czekolada jesienną porą". Zresztą same zobaczcie. Wyszła duża 180 cm na 80 cm poszły na nią dwa motki włóczki. Dotarła do właścicielki więc już mogę pokazać.
Ja otrzymałam piękne  karteczki od Eli a do niej poleciały dwa wzory, chusta i papierki.
Wzór jest kilkakrotnie powtórzony, inaczej niż autorka go pierwotnie wymyśliła. Także wykończenie jest kombinacją drutów i szydełka, a na końcu samego szydełka. Spokojnie można się w tę czekoladę zanurzyć :-)











Serdecznie Was pozdrawiam i witam nowych obserwatorów.

środa, 10 października 2012

Niespodziankowo, filcaczkowo.

Nie wiem czy pamiętacie wesołe skarpety, które powędrowały do eumycha? Wraz z nimi poleciała książka, ucząca wrabianych wzorów na drutach. Co Gosia mi przysłała? Bardzo proszę same zobaczcie.
Prosiłam Gosię o broszki filcowe. Prawda, że wspaniałe? Marzyłam o takich. Nie umiem tej techniki a ogromnie mi się podoba.


Ponadto w zabawie na Gosi blogu wylosowałam piórnik z filcu. Oj! Miałam ja smaczka na tego filcaczka :-) Bardzo mi się spodobał, jak tylko go zobaczyłam. Teraz jest już u mnie i uwierzyć nie mogę we własne szczęście. Oto on. Cudowny i pakowny zarazem.


Zapomniałam też Wam pokazać zaległy prezent od Gosi przy poprzedniej naszej wymiance. Do Gosi poleciała wtedy puszka na kawę. A ja dostałam ten oto naszyjnik, oczywiście i on zawojował mnie zupełnie.
Ponieważ wymianki bardzo lubię niedługo następne prace z tej serii.
Serdecznie Was pozdrawiam!

poniedziałek, 1 października 2012

Farbowanie w warunkach domowych- 2.

Farbowanie  ubrań bardzo mi się  spodobało. Zakupiłam na allegro 4 nowe kolory i zaczęłam zabawę.
Na najpierw do farbowania poszły brązowe rzeczy. Nie były farbowane od  podstaw były tylko "odświeżanie" kolorów. A więc wsadem były dwie - brązowe bluzki co straciły kolor stały się jasne i nieciekawe. Kolejną rzeczą czarna letnia bluzka co straciła swój ciemny kolor- po farbowaniu kolor odzyskał blask pozostał czarny, ale o fajnym odcieniu. Ostatnia rzecz to bura bluzka która po brązowej farbie nie zrobiła się co prawda ciemno-brązowa ale także zyskała ciekawy odcień.

 Na potem do farbowania ponownie poszły kolory turkusowe. Drugie farbowanie dwóch bluzek, które już widziałyście, przyciemnienie koloru jasnoniebieskiej bluzki oraz wrzuciłam jedna zółta bawełniana bluzkę i odświeżyłam kolor w jasnoniebieskiej bluzce córki.  Wyjściowy żółty kolor oczywiście dał kolor zielony a nie turkusowy :-) ale bardzo ciekawy.Tak jak podejrzewałam uzyskane kolory turkusowe po drugim farbowaniu wyszły bardzo soczyste i głębokie. Naprawdę ładne. Tu zdjęcie bluzek przed 2 farbowaniem.


Wypróbowałam także swoją tezę o utrwalaniu kolorów solą. Pamiętacie? Pisałam Wam, że wrzucenie swobodne soli do garnka powoduje wyżarcie koloru w farbowanych rzeczach i powoduje ze są one nierównomiernie pofarbowane. Zrobiłam tak, że wyjęłam z farby rzeczy, które farbowałam- wsypałam odmierzoną sól. Następnie rozprowadziłam dokładnie sól w garnku drewnianą łyżką  i jak już się rozpuściła, włożyłam ponownie farbowane rzeczy i utrwaliłam kolor gotując w soli kolejne 30 minut. Udało się! uzyskane kolory nie są cieniowane tylko bardziej równe.

Jeśli chodzi o pranie ubrań farbowanych, to także zauważyłam kilka prawidłowości, którymi chciałam się z Wami podzielić. Po pierwsze farbowane ubrania zdecydowanie osobno się pierze . Niestety tak jak podejrzewałam w grę wchodzi zdecydowanie pranie ręczne. Suszenie raczej nie na słońcu, ale  w domu lub na dworze w cieniu i zdecydowanie wieszanie na suszarce po lewej stronie, ale tak by ubranie nie wisiało złożone, czasem bowiem przez takie powieszenie robią się zacieki w miejscu zagięcia, podczas suszenia.
W jednej z książek znalazłam podstawowe info o farbowaniu, według niego najlepiej przyjmą kolor tkaniny białe. Natomiast tkaniny kolorowe- wymagają nieraz użycia innego barwnika, aby uzyskać pożądany kolor. Aby np. na materiale koloru czerwonego uzyskać kolor fioletowy powinniśmy farbować niebieskim barwnikiem. Jeśli zaś chcemy uzyskać czysty brąz - farbujemy w farbie zielonej.
Pamiętając o tych rzeczach spokojnie można w farbowanie ubrań w warunkach domowych się bawić.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających i mam nadzieję, że komuś moje spostrzeżenia się przydadzą.