niedziela, 29 kwietnia 2012

Świnek Tymek fajny jest!

Wybierając pupilka dla naszego dziecka zdecydowaliśmy się na świnkę morską- rozetkową.  Jest dwu kolorowa czarno- brązowa z zawadiackim kogucikiem między uszami. Ma 6 rozetek na zadku, 2 na bokach, 2 na policzkach. Wybraliśmy chłopaka bo dziewczynek na hodowli nie było. Mieliśmy już kiedyś zwierzątko z tego gatunku więc wydawało nam się, że wszystko wiemy o jego pielęgnacji, humorach i zachowaniach. Pudło. Dlaczego?
Tamta świnka była dziewczynką, ta świnka jest chłopakiem. Niby nic a jednak jak się okazuję wpływa to na charakter prosiaczka. Do tego okazało się, że choć delikatnym z natury  jest zwierzem to jednak Tymek jest bardzo mocno charakterny. Jego temperament jest dosyć umiarkowany. Ma wiele sposobów okazywania niezadowolenia, głównie poprzez dźwięki. Stwierdziliśmy, że w stosunku do tamtej świnki dużo więcej dźwięków wydaje. Kwiczy, piszczy, trzeszczy, kwili, traktorzy, gwiżdże. Ma po prostu zupełnie inny charakter niż poprzednie nasze zwierzątko. Dziumdzia rano jak się otwierało lodówkę wołała  jeść kwicząc jak była zła lub głodna, często też gryzła kraty klatki. Tymek jak jest głodny  kwiczy ale z różnym natężeniem.  Generalnie wydaje dźwięki (oprócz kwiczenia) podobne do warczenia. Mówimy na to traktor. Tak mianowicie uderza zębami o zęby jakoś, że wychodzi jakby warczał. No niesamowite to jest choć już się przyzwyczailiśmy do tego dźwięku. Tymek generalnie ma dużo oznak niezadowolenia. Głównie są to dźwięki ale nie tylko.  Jak jest lekko poirytowany najpierw bardzo cichutko kwiczy jakby się skarżył, że krzywda mu się dzieje. Jak jest mocno zły robi "traktora", jak wkurzony na maksa np. jak mu się dokucza to "puka" zębami dłoń, ale w taki śmieszny sposób, że nie robi krzywdy a jedynie dotyka jakby tymi ząbkami naszej dłoni w zabawny szybki sposób jakby atakował... komiczne jest to :-)
Ulubione zajęcie prosiaka- leżenie i jedzenie. Śpi raczej mało.
Ulubiony przysmak- zielony ogórek i trawka z mleczem w sezonie wiosenno letnim.
Czego nie znosi? NIe lubi w sezonie zimowym podawania do mordki witaminy C. Po chorobie nie znosi dotykania zada i boków przy łapkach tylnych (trauma po 60 różnych zastrzykach ratujących mu życie, które dostawał w fałd skóry na bokach).
Najtrudniejsze zadanie? Dwu krotne trzymanie prosiaka w celu wykonania rentgenu, czy nie ma zapalenia płuc :-)
Trzymanie przez 3 pary rąk podczas lewatywy jak się zatkał papkami podawanymi na siłę, jak jak już nie jadł i nie pił wcale i  był na pograniczu śmierci.
Najgłośniejszy dźwięk- podczas choroby i zastrzyków -wrzask w postaci gwizdu bardzo głośnego i mocnego jak syrena - nieustającego gwizdu-zewu-pisku. Potem nurkowanie od wewnątrz pod poły kurtki pani aż do rękawa  kurtki w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia przed tyranią lekarsko pielęgniarską.
Biegając po mieszkaniu reaguje na wołanie i cmokanie i przybiega zwłaszcza jak dostaje potem w nagrodę smakołyki.
Trzeba go jednakże pilnować bo nabrało głupie prosie przeświadczenia że reklamówka to jedzenie. Nie pilnowany jak jakąś znajdzie zaraz usiłuje ją zjeść kojarząc ja z jedzeniem w niej przynoszonym. Kiedyś zjadł spory kawał folii i nie dało mu się jej wyciągnąć z mordki. Na szczęście szybko foliówka przeleciała przez układ pokarmowy.
A teraz mały foto reportaż. Miłego oglądania życzę.

Witam... Tymek jestem.... nęcą mnie kiełkami rzodkiewki... ale ja i tak nie będę pozował...
Pozował nie będę... ale się poczęstuję...
              Spróbuję zwiać... nie podoba mi się to oko co na mnie patrzy....
Taki jestem szybki. już prawie uciekłem...
                                         ... ale co to??? Smakołyk??? Trzeba sprawdzić....
                 No dobra dobra.... poczęstuję się jak tak sobie tu leży samotnie.
O już nie ma??? A taki dobry był...
To tyle z prosiakowa wieści.  Pozdrawiam serdcznie- ja i Tymek.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Zrób mi to mamo- segregator.

-Zrób mi to mamo... 
- Ale co córeczko?
-No pomaluj mi ładnie.
- Ale co córeczko?
-No bo mi się segregator podarł....

Masz ci los. Wzięło i się samo podarło. No i co matka ma zrobić wobec tak postawionego problemu?
Musi zrobić. Nie umie? Trudno! Niech się nauczy... Bo to, że mama nie umie, jakby najmniej ważne tutaj...
No więc proszę bardzo...własnoręcznie ozdobiony segregator. Zakup kolejnego papierowego na książki szkolne jakby bezsensowny, więc zakupiłam  nowy. Pewnie nieśmiertelny nie będzie, ale może wytrzyma deczko dłużej. Kupiony w sklepie z drewnianymi akcesoriami do ozdabiania, o tutaj- DrewnianaDolina .
Motywy zdobiące zostały wycięte z 1 serwetki. Reszta domalowana farbami akrylowymi według własnej fantazji. Jak wyszło? Oceńcie sami... no idealnie nie jest... :-)
Mimo to słowa córki : " O mamo! Jakie to ładne!" powiedziały mi wszystko.
Jest dziecinnie ozdobiony, bo to segregator do 1 klasy. Myślę, że jak przetrwa dłużej to może zostanie przemalowany w poważniejsze motywy ...
Oto on. Z części mniejszej widok.

 Teraz widok  z części większej- tutaj troszkę wycięłam ze zdjęcia - w rzeczywistości na wyciętym miejscu jest oczywiście nazwisko na segregatorze.

No i jeszcze dwie strony.

Ta dam. Jutro idzie do szkoły. Zobaczymy czy zrobi furorę :-)

środa, 18 kwietnia 2012

Sweter ściągaczowy- poprzecznie robiony pora przyswoić!

Swetry ....robimy je zazwyczaj od dołu. Są także metody bardzo wygodne polegające na robieniu ich od góry. Są swetry typu serwetkowce robione ażurowym wzorem np od środka. Są także swetry, które można zrobić w poprzek. Dzisiaj chciałabym pokazać taki właśnie sweterek.
Do wykonania naszego sweterka potrzebna będzie nam baza. Naszą bazą będzie przygotowany w tym celu prostokąt. Jakim wzorem go zrobimy jest nieważne. Ja zrobiłam takim, wy możecie dowolnym. Warkoczowym, ażurowym strukturalnym wrabianym... nie istotne. Robimy naszą bazę od szerszej strony albo węższej także nie jest to ważne. Wykorzystamy go tak jak pokazują poniżej ilustracje.
1. Mamy już prostokąt.  Do celów poglądowych  przygotowałam małe ilustracje. Wybaczcie jeśli są niedoskonałe... pierwszy raz coś takiego robiłam.
Nasz prostokąt docelowo będzie:  rękawami, oraz tyłem swetra. Przody swetra, szalowy kołnierz i wykończenie tyłu dopiero zrobimy w fazie drugiej, zaraz o tym będzie także.

Ja na swój prostokąt wybrałam taki bardzo prosty wzór : 5 rzędów przerabianych tak aby wychodziły oczka prawe i 5 rzędów robionych tak żeby wychodziły oczka lewe. Robione tak po koleji dadzą efekt ściągacza poprzecznego.Dodam że ja swój prostokąt zaczęłam od szerszego brzegu.
Jeżeli wybierzemy na swój prostokąt wzór np jakiś ażurowy możemy robić go również od krótszego brzegu a potem jakby w poprzek wykorzystać... same widzicie że jakby nie ważne w którą stronę nasz prostokąt powstanie ważne co z nim robimy dalej.

 2.Zszywamy kawałkami z jednej i drugiej strony. Musimy czyniąc to przymierzać żeby były wygodne w zakładaniu. Środek jest oczywiście nie zszyty bo wypełnieniem środkiem będziemy my :-)
Nabrałam taką ilość oczek ze szerokość prostokąta to była jednocześnie dlugość rekawów i szerokosc pleców. Długosc prostokąta docelowo stała się szerokoscią rękawów. Mam nadzieję, że wyraźnie tłumaczę.
3.Wokół środka nabieramy teraz oczka. Nabieramy tak, żeby dziergać wykończenie tego swetra wokoło. Musimy mieć druty z dość długą żyłką.

Swoje wykończenie wokół zaznaczonego na czerwono na rysunku miejsca przerabiałam zwykłym ściągaczem 2 oczka prawe 2 oczka lewe. Aby odpowiednio nasze wykończenie naokoło swetra się układało musimy je stopniowo rozszerzać. Będzie to wyłożony kołnierz wokół szyii, zapinanie z przodu i wykończenie dołu tyłu swetra.
Przód swetra będzie zapinany na zakładkę i zapinany na ozdobną spinkę. Celowo nie robię guzika. Można w ten sposób troszkę regulować szerokość swetra.
Zobaczyć przód możemy na tym obrazku, bardzo proszę o zignorowanie wiszących swobodnie nitek :-) Zdjęcia z mniejszą wkładką są w środku i ściągacze były jeszcze tutaj wywinięte, ale już nie są bo dziecię podrosło :-)





Dalej opisuje wykończenie ściągacza...tak jak pisałam przerabiam swój ściągacz 2 prawe, 2 lewe.  W pewnym momencie po przymierzeniu musimy dodać oczka żeby zrobić sciągacz odpowiednio szeroki. Ja narzuciłam najpierw w lewych oczkach w ściągaczu z poprzecznej nitki dodatkowe trzecie oczko (pośrodku oczek lewych). Potem w oczkach prawych już praktycznie pod koniec także trzecie oczko pośrodku z nitki poprzecznej. Tak więc na wykończeniu miała ściągacz z 3 oczek prawych i 3 lewych. Wysokość ściągacza musimy kontrolować tak aby uzyskać wywinięcie szala i odpowiednią długość boków z przodu i długości na plecach (należy przymierzać podczas robienia).
4. Wykończenie rękawów- to praktycznie już końcówka pracy. Nabrałam oczka na końcówce rękawa  i zrobiłam ściągacze 2 prawe 2 lewe. Długość regulujemy przymierzając. Ściągacze robiłam techniką przeciągania żyłki pozwalającą zrobić te rękawy bezszwowo.

Tak wygląda tył jeszcze z wiszącymi nitkami.Zwróćcie uwagę na wyłożony kołnierz typu szalowego.




  
Na tym zdjęciu poniżej dobrze widać wzór swetra. To nasz wyżej wspomniany prostokąt czyli faza poprzeczna robótki. A ściągacz poprzeczny to w jednym ka wałku szalowy kołnierz z tyłu, przody na zakładkę i wykończenie tyłu swetra.


Na dolnym zdjęciu widać, że ten sweter można na 2 strony założyć. Nie ma bowiem tradycyjnego wyjścia na głowę. To co jest dolnym ściągaczem może w każdej chwili stać się górnym ściągaczem szalowego kołnierza. :-)


 I jeszcze kilka zdjęć 




 A ponieważ sweter jest na 8 lat to córce do kompletu zrobiłam broszkę, wykorzystując gotową agrafkę ozdobną i fioletowe koraliki. Nie widać tego ale broszka jest jakby zamykana bo koralikami trzema się ją otwiera i zamyka blokując przed przypadkowym otwarciem.

 Wyżej pokazane zdjęcia pozwalają wam zorientować się jak taki sweterek leży na 8 latce. Jest dosyć dostatni. Na kobiecie będzie oczywiście bardziej bolerkiem niż takim sweterkiem :-) no chyba że się uprzemy i zrobimy bardzo szeroki ściągacz wokół korpusu... ale wtedy pamiętamy o tym, że jednocześnie powiększamy kołnierz...ale doświadczone dziewiarki mogą i tę przeszkodę ominąć, bo istnieją przecież rzędy skrócone :-))))
Mój sweterek powstał na drutach KP 3 mm drewnianych. Nitka była bez banderoli ze źródła wtórnego z jakimiś małymi supełkami, raczej akrylowa bo trzeszczała na drutach. Dłubałam się bardzo długo z tym sweterkiem. Serdecznie zapraszam do powstawania waszych wersji sweterków poprzecznych :-)



poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Babeczki czekoladowe

Zdarza się, że odwiedzają nas goście. Albo mamy  urodziny, imieniny czy jakąkolwiek inną okazję gdzie musimy poczęstować większą ilość osób czymś słodkim.
Jesteśmy kulinarnym antytalentem. Albo zwyczajnie nie szalejemy za gotowaniem. Potrzebujemy przepisu sprawdzonego, prostego, po którym nie sprząta się całej kuchni.  Bardzo proszę babeczki czekoladowe .
Składniki
-2 szklanki mąki
-2/3 szklanki cukru zwykłego
-cukier waniliowy
-1 łyżka (duża) kakao
- 2 małe łyżeczki proszku do pieczenia
-1 szklanka mleka
-130 g masła albo kasię margarynę lub inna margarynę do pieczenia ciast
- do środka bakalie, oryginalnie przepis posiadał śliwki pokrojone, ja daje garść wiórków kokosowych, płatki migdałowe, rodzynki. Możemy dać takie bakalie jakie lubimy.

Do dzieła
Najpierw topimy masło albo margarynę. Czekamy az przestygnie. Jak jest zimna wsypujemy do garnka wszystkie składniki wyżej podane. Jak ciasto  jest zbyt gęste bo dużo daliśmy bakalii możemy jeszcze dolać troszkę mleka. Rozprowadzamy ciasto albo mikserem albo ( ja tak robią) łyżką mieszając powoli w garnku.
Dalej szykujemy 20 foremek do babeczek. Ja jeszcze wkładam w nie papierowe do pieczenia 'wkładki', bo lepiej wychodzą babeczki z foremek i lepiej się potem wymywają foremki.
Wkładamy do pieca. Ja piekę w piekarniku gazowym na 4-5 (195-210 stopni) około 25 minut. Albo na oko sprawdzajac patyczkiem.
Po wyjęciu i wystygnięciu wyglądają tak. Te są bez papierków z innej partii wykonałam zdjęcie.
Teraz polewa.

Polewa
-4 łyżki cukru
-1 kopiasta łyżka kakao
-1/3 masła lub margaryny
-1 Łyżka wody
Na gorąco mieszamy to w garnku najlepiej w takim z grubym nieprzywierajacym dnem. Jak wszystko się połączy cukier rozpuści polewamy na gorąco babeczki. Dekorujemy. U mnie posypane są płatkami migdałowymi. Smacznego.
No i jeszcze mała kawka do kompletu...

sobota, 7 kwietnia 2012

Cinnamonowa inspiracja na melanżowo.

Zainspirował mnie post Antosi- dziecinny ciuszek . Antosia pomogła mi i powstała moja wersja inspirowana Cinnamon-em .
Sweterek jest robiony od góry. Kołnierz może być zapięty w golfo- stójkę albo rozłożony na boki. Nitka źle jest pokazana na zdjęciach... W/w nitka do pasji mnie doprowadziła...bo wściekły róż niesamowicie się splątał...więc ćwiczyłam na nim cierpliwość rozplątując ją kilka dni... Sama sobie takie zestawienie zrobiłam i mogę śmiało powiedzieć że jest niepowtarzalne. Nitka składa się z 5 nitek. Jedna grubsza jest  to nitka cieniowana od różowej do niebieskiej, nie powiem jakiej firmy bo kupiłam ją bez banderoli z drugiej ręki przez internet. Kolejne 2 nitki to  mocno różowe takie wściekłe, następne 2 są  liliowe, ponieważ liliowej miałam mniej momentami zamiast 1 liliowej jest biała  niteczka albo  powtarza się wściekle różowa. Te mocne przejścia między kolorami w sweterku,  są w rzeczywistości tylko widoczne na zdjęciu z lampa, natomiast tak naprawdę są delikatnymi cieniowanymi przejściami miedzy kolorami. Kieszenie zrobiłam naszywane i celowo duże i pakowne, przydadzą się takie dziecku w szkole. Rękawek celowo deczko dłuższy jakby bufkowy (jest takie słowo???) żeby wystarczył na troszkę dłużej.  Jak widzicie  modelka już znudzona sesją.... Miłego oglądania Wam życzę!!! A ponieważ jest okres przedświąteczny WESOŁYCH ŚWIĄT!!!





To zdjęcie poniżej pokazuje prawdziwsze kolory sweterka, takie mocno żywe. Chyba stęskniłam się za latem że takie kolorystycznie wesołe kolorki sobie zestawiłam :-))))



Serdecznie Was pozdrawiam!!!