sobota, 24 stycznia 2015

A kiedy leci praca w tle...

Wstępnie



W oczekiwaniu na lepsze światło i lepsze zdjęcia, nie pokazuję Wam na blogu jeszcze, wykonanej przeze mnie ostatnio bluzeczki, chociaż wiem, że niektórzy z Was już czekają na nią. Nie pokazuję też wykonanej  czapki lutowej z wyzwania czapkowego. Co nie znaczy, że się obijam,  wręcz przeciwnie dość zajęta jestem, mam nowe plany robótkowe i ruszam z nimi od poniedziałku albo wtorku.Także kolejne posty mam zaplanowane do publikacji, więc mam nadzieję, że na blogu nie będzie wiało nudą.


A kiedy leci praca w tle.....

To po prostu przybywa moich kwadratów. Tutaj pokazywałam Wam, jak zaczęłam produkcję kwadratów na kocyk. Sama nie wiem kiedy minęły trzy miesiące, bo zleciał ten czas jak by z bicza strzelił.
Koc i taki  projekt jest wprost stworzony dla:
- osoby, którą zimą dołuje brak światła i koloru, koc taki działa jak antydepresant ;-)
-osoby, która rękodziełem bawi się już dość długo i nagromadziła sporą kolekcję końcówek włóczek, taka praca to zbawienne działanie dla naszego miejsca na "przydasie". Skutecznie je oczyszcza i przygotowuje na zakup nowych materiałów ;-)
-osoby, która lubi sobie zaplanować następne dzierganie drutowe i musi przy czymś mało absorbującym, o tym podumać
-osoby, która umila sobie czas oczekiwania na nową włóczkę, która przyleci  z  ulubionego sklepu internetowego  na nowy projekt drutowy
-osoby, którą szydełko na dłuższą metę nudzi, ale jednocześnie jest miłym urozmaiceniem między drutowymi "udziergami".
-osoby, która lubi w taki projekt w "międzyczasie" (wiem, nie ma takiego słowa w języku polskim ;-) ) sobie wskoczyć, jak w ulubione papcie i pocieszyć się tym, że projekt jest prosty jak drut, sam się robi i efekt pracy będzie z pewnością spektakularny.
Słowem idealna robota na zimowe wieczory dla mnie ;-)i  idealna robótka  jako przerywnik między innymi pracami.

Dzisiaj

Zatem dzisiaj pokażę Wam kolejną partię kwadratów. Włoczka  już na nowy sweter  prawie naszykowana więc kwadraty pójdą spać do pudełka. Można powiedzieć więc, że mój "międzyczas" wykorzystałam idealnie. A to moja najnowsza kwadratowa kolorowa partia. Po moich wstępnych obliczeniach, że gotowych kwadratów na koc ma być około 340, wyszło mi z wyliczeń statystycznych, że wykonałam 65% z zaplanowanych kwadratów.
Zważywszy, że zaplanowałam wykonanie koca na październik 2016 to jestem "cholernie" nadprogramowo  obrobiona z tym kocem, aż normalnie boję się, że skończę go latem 2015...

Kwadratowe foto 

Dzisiaj kwadraty w takiej kolorystycznej odmianie ;-) Kocyk będzie misz-maszowy, dumam jeszcze nad wiodącym kolorem łączącym wszystkie kwadraty.





A Wy?
Kiedy z czymś obrobiłyście się tak szybko, że aż same się zdziwiłyście swoim fantastycznym robótkowym tempem???
Serdecznie Was pozdrawiam!
Wasza "kwadratowa" koleżanka blogowa ;-)

12 komentarzy:

  1. Jak to czapka lutowa!? Ja jeszcze nie zrobiłam styczniowej! Z tym tempem to raczej mam odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja błyskawicznie zrobiłam czerwone zazdroski w gwiazdki i dzwonki, ale jak coś szydełkowałam z elementów, to musiało potrwać, może dlatego,że od razu je łączyłam. Twój kocyk zapowiada się super, ale zszywania nie zazdroszczę. Styczniową czapkę już mam, pokażę, jak skończę szalik do niej, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się mawia nie od razu Kraków zbudowano. :-) Mam na wykonanie koca jeszcze dużo czasu. Będę do niego wracać po kawałku, żeby się nie zajeździć na raz. Mam nadzieję, że po trochu go wykańczając w końcu dotrwam i dożyję jego końca ;-) Na razie zliczam elementy. Mam nadzieję, że nie będzie tak źle z tą "wykończeniówką". Serdecznie Cię pozdrawiam Iwonko!!!

      Usuń
  3. Oj dzieje się u Ciebie cudnie:-) Szydełko to dla mnie czarna magia, więc tym bardziej podziwiam:-) Pozdrawiam gorąco:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo i za odwiedzinki :-) Serdecznie Cię pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Przed świętami zostałam poproszona o zrobienie szydełkowej świnki Peppy z zestawem ubrań i dinozaura. Ponieważ miał to być prezent, musiałam zdążyć przed świętami. Szydełkowałam wtedy jak oszalała i w ciągu pięciu dni zabawki były gotowe. Nie było łatwo, bo na ubranka nie miałam schematu i musiałam sama kombinować, a opis na dinozaura miał jakieś 19 stron opisu (razem z fotografiami). Później przez kilka dni nie mogłam patrzeć na szydełko. To był mój rekord, w normalnym tempie robiłabym to pewnie ze dwa tygodnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrazić sobie tylko mogę to szalone tempo :-) Cieszę się, że zdążyłaś z zamówieniem. Serdecznie Cię pozdrawiam!

      Usuń
  5. Faktycznie zanosi się na to, że zdążysz z tym kocem na długo przed wyznaczonym sobie terminem. Chyba się mi jeszcze nie zdarzyło zrobić czegoś i zdziwić się, że to już. Ale ja ogólnie to pomału sobie dzióbię, kiedy mam czas i ochotę, a każda praca z terminem zabiera mi część przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  6. Obiecuję sobie, że kiedyś też zrobię taką dużą rzecz z kwadratów:)
    Ja mam dobre tempo tylko na wolnym. Gdy chodzę do pracy, to każda robótka niemożliwie mi się ślimaczy, nawet głupią czapkę potrafię robić trzy wieczory....

    OdpowiedzUsuń
  7. Idziesz jak burza :-)
    Nie lubię takich monotonnych prac... dlatego mam nadzieję, że sama kiedyś wydziergam sobie koc z elementów, ale nie jestem pewna... ;-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam Cię serdecznie :-) Kwadraty wyszły Ci cudnie, przyznam ,że nie mam cierpliwości do kwadratowych łączonych prac. Właśnie borykam się z jedną taką :-) na razie odłożyłam na bok. Pozdrawiam Ina

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię serdecznie i dziękuję za pozostawienie komentarza :-)