wtorek, 24 czerwca 2014

Nareszcie -czyli samotnik w swojej samotni

Cisza
Czy nie macie wrażenia, że człowiek współczesny nie szanuje ciszy? Ciągle za czymś goni, gdzieś biegnie. W domu, jak jest sam włącza radio albo telewizor, jakby w ciszy się męczył. A cisza jest przecież piękna. Otwarte okno w domu i słychać jak wiatr szaleje w konarach drzew. Słychać jak córka przewraca kartki w książce. I słychać jak woda się leje w łazience, bo mąż się goli. I słychać klawiaturę od komputera, w którą uderzam nieśpiesznie, przelewając swoje myśli na słowa wpisane w tego bloga. I najważniejsze- w ciszy słychać własne myśli. I rozmowa w drugim człowiekiem jest możliwa.

Samotnia
Nareszcie -trafiła mi się sobota, gdzie pół dnia byłam sama ze sobą i ze swoimi planami na dzień. Bardzo tego potrzebowałam, lubię ludzi i ciekawe rozmowy, ale swoje własne towarzystwo także. Taki dzień zazwyczaj wykorzystuje na zaległości. Tej  konkretnie soboty, poszyłam na maszynie zaległe obietnice, posprzątałam domek, przesadziłam kwiatki,  powynosiłam weki, porozmyślałam o różnych sprawach oraz  wzięłam się za zaległy decoupage.
Tak wykończyłam te oto pokazane poniżej puszki.
Decoupage
Pierwsze trzy nie będą do celów spożywczych, a do przechowywania przez trójkę dzieci, swoich skarbów, może będą to kredki  świecówki, a może inne małe przedmioty czy zabawki-  jeszcze nie wiem.
Trzy kolejne, będą służyły do przechowywania produktów spożywczych, a więc może będą to cukierki, a może ciastka a może jedno i drugie.
Zdjęcia w pełnym słońcu


Trzy kolejne, będą służyły do przechowywania produktów spożywczych, a więc może 
będą to cukierki, a może ciastka a może jedno i drugie.






Puszki poleciały już do swojej właścicielki, mamy 4-ga maluchów. Mam nadzieję, że polubią swój nowy domek. Tym samym zakończyłam cykl wykonywania puszek z motywami bajkowo-dziecinnymi.Często podobają nam się przedmioty, które niekoniecznie są w masowej produkcji. Czasem mamy własną i konkretną  wizję, tego co chcemy i nie możemy tego zakupić nigdzie. Dobrze mieć zaprzyjaźnioną osobę, która pomoże nam zrealizować naszą koncepcję i wprowadzić ją w czyn.
Z zaległych prac decoupage-owych, mam jeszcze do wykonania chlebak drewniany w maki. Zakupiony już czeka na kolejny dzień samotnika w swojej samotni.


I tradycyjnie pytanie dnia
Czy lubicie czasem pobyć samotnie i spędzić czas nie tylko na obowiązkach, ale także na wykonywaniu swojej pasji? I czy lubicie ciszę tak jak ja?

Serdecznie Was pozdrawiam!!!

13 komentarzy:

  1. ja żyję w ciszy. bez radia, telewizora, głośnej muzyki. dźwięki mnie bardzo męczą. jedyny wyjątek robię dla kilku seriali, które oglądam przez internet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo kolejna osoba o moich zapędach ;-)

      Usuń
  2. Rewelacyjne puszki :-) Ślicznie je ozdobiłaś.
    Uwielbiam być sama !!!! I uważam, że za rzadko mam taką możliwość.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu ;-) To trzymam kciukasy za Twoją samotnię ;-)

      Usuń
  3. Bardzo lubie cisze,i tak jak ty sa dni,kiedy jestem sama nie wlaczam telewizora,a takze radia,halasu mam wystarczajaco w pracy(6 maszyn do szycia).Mieszkam troche na uboczu,to tez lubie posiedziec sobie na podworku,w cieniu drzewka cytrynowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzewko cytrynowe.... rozmarzyłam się ;-) W marzeniach posiedziałabym obok Ciebie ;-)

      Usuń
    2. Zapraszam,bedziesz miala 2 w 1,bo za domem sa gory,a do morza tez niedaleko(ok 40 km),to chyba jedyny urok mieszkania we wloszech,gdzie sie nie obrocisz to gory i morze niedaleko :)

      Usuń
  4. Mam w domu radio, ale prawie w ogóle go nie włączam. Czasem tylko posłucham jakiegoś audio-booka w trakcie wyszywania lub dziergania. Telewizor też mam, ale wykorzystywany jest głównie wieczorem i to nie zawsze. W moim domu generalnie panuje cisza. Każdy coś tam sobie czyta lub się uczy, a ja wiadomo - różne formy rękodzieła. Dom mamy tak skonstruowany (a jest to niezamierzone), że trzeba ze sobą rozmawiać z bliskiej odległości, bo inaczej nie można zrozumieć słów rozmówcy, chyba, że bardzo głośno krzyczy, czego nie lubimy. Jak się pracuje w szkole, to w domu docenia się ciszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, w szkołach zwłaszcza podstawowych panuje niezły hałas. Cieszę się, że nie jestem sama w swoich upodobaniach :-)))

      Usuń
  5. Witam jestem jedną z organizatorek akcji zbierania pieniędzy dla Julki Piskorskiej, która urodziła się z wadą nóżek - nie ma kości strzałkowych, skokowych i piętowych ( więcej informacji tutaj: https://www.facebook.com/events/1408317332768214/?source=1) i chciałam się zapytać czy zechciałaby Pani przekazać na licytację jedno ze swoich dzieł. Proszę o odpowiedź. Wygląda to organizacyjnie tak, że wysyła mi Pani na maila daria.krys@onet.pl zdjęcie przedmiotu podaje opis, określa cenę minimalną i oraz zaznacza, kto ponosi koszty wysyłki - może licytujący. Ja dodaję wg kolejności na stronę wydarzenia - link wyżej, wysyła Pani towar do osoby, która zwycięży i wpłaci pieniądze. Jeśli nie jest Pani zainteresowana to proszę chociaż dołączyć do wydarzenia i jej udostępnić, zaprosić znajomych. Dziękuję i pozdrawiam. Daria
    p.s. może właśnie takie puszki zechciałabyś przygotować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kompleksową informację, dziękuję także za propozycję wykonania pracy na aukcję, na rzecz Julki. Na chwilę obecną, nie mogę jednak podjąć się żadnego takiego dzieła, nie z braku dobrej woli bynajmniej, ale z braku czasu. Za pasem wakacje, a ja jestem mamą i ten czas ma swoje prawa. Nie mniej jak będę dysponować jakimś czasem, pomyślę o tej propozycji. Dziękuję za niewątpliwe wyróżnienie mojego bloga i mojej pracy, tak traktuję tę propozycję na chwilę obecną. Pozdrawiam serdecznie i przykro mi, że odmawiam na tę chwilę. Życzę powodzenia w zbieraniu funduszy dla Julki!

      Usuń
  6. Puszki rewelacyjne!
    Podobnie jak Ty lubię być sama ze sobą. Cisza, spokój, książka, druty. Nawet jak nic nie robię to się nie nudzę. Mam czas na przemyślenia. Rzadko się to zdarza. Kiedyś, gdy byłam młodą mężatką /mąż na wyjeździe/ sąsiadka powiedziała mi: ale pani dobrze samej. Myślę sobie , co ty kobieto do mnie mówisz. Pomyślałam wariatka. Po latach wiem o co jej chodziło. Jak to człowiekowi z wiekiem się zmienia. Pamiętam też jak moja mama mieszkając już sama powiedziała mi: lubię jak przyjeżdżacie ale cieszę się, że już jedziecie. Pytam dlaczego, bo ja potrzebuję spokoju. Gwar i ruch na dłuższą metę mnie męczy. Jadąc do kogoś zawsze pamiętam powiedzenie mojej przyjaciółki: gość jak ryba, na trzeci dzień śmierdzi.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu dziękuję ;-) Bardzo ładnie opisałaś te dwie opowieści: o pani i o mamie i powiązałaś z ciszą. Dokładnie jest tak jak mówisz i zdaje się żyję już trochę na tym świecie, bo dobrze to rozumiem ;-) Serdecznie Cię pozdrawiam.

      Usuń

Witam Cię serdecznie i dziękuję za pozostawienie komentarza :-)