wtorek, 26 sierpnia 2014

A może cebularz?

W niektórych regionach Polski cebularz jest bardzo popularny. Zasmakował nam ogromnie. Co to jest? Jak sama nazwa wskazuje jest to cebula, położona na mini pizzy i zapieczona w całości oczywiście. Mąż postanowił wykonać je samodzielnie w domu. Udały się świetnie, oczywiście jak to mój mąż -poszalał i wykonał je w różnych wariacjach: z samą cebulą, z cebulą i serem albo z cebulą i sezamem.
Smaczne są bardzo zarówno  na ciepło jak i na zimno. Pasuje do niech oczywiście ketchup.
Serdecznie Wam polecam taką kuchenną inspirację!!!

 Sorry na zdjęcie załapał się ostatni...


Pytanie dnia
A Was co kulinarnie zainspirowało ostatnio? Podzielicie się przepisem?

Serdecznie Was pozdrawiam, a fanom robótek wszelakich pragnę donieść, że skończyłam sukienkę ;-)

niedziela, 24 sierpnia 2014

Płock moim okiem

Rodzinne zwiedzanie
W sezonie wakacyjnym dobrze jest sobie aktywnie zorganizować czas. A super jak ten czas aktywnie zorganizuje się sobie i jeszcze rodzinie. Zwiedzanie- jest fajną alternatywą wspólnego spędzania wolnego czasu. Tym razem nasz wybór padł  na Płock.
Płock
Płock to przepiękne, bardzo  stare miasto położone nad Wisłą. Ponad dziesięć wieków historii, nie jest to mało przyznacie. Miasto, które nawet przez krótki okres czasu  było stolicą Polski. Uważam, że naprawdę warte do spędzenia weekendu z rodziną. Można obejrzeć stare miasto, pozwiedzać zabytki, poodwiedzać muzea, albo zabrać pociechy do zoo, można także pocieszyć się klimatem miejsca w licznych punktach gastronomii.
Miasto, które od niedawna ma swoje molo spacerowe, nad Wisłą co prawda a nie nad morzem, ale nie będziemy drobiazgowi. Wszystkich atrakcji miejskich  nie da się niestety zaliczyć w jeden dzień, jeżeli zdecydujecie się przyjechać na jeden dzień, to trzeba będzie niestety z czegoś zrezygnować. My zdecydowaliśmy się na rezygnację z atrakcji jakie miało dla zwiedzających zoo.
Foto relacja
A teraz już bez zbędnych słów pokażę Wam moją własną serię pocztówkową. Życzę Wam miłego oglądania.
Nowszy most w Płocku
 Najpierw trzeba było zapoznać się z planem miasta
Kościół katedralny miał duże obłożenie ślubami


A to eksponat muzealny
Widok z mola na stary most w Płocku
Widok na molo od strony katedry
 Spacer molem wygląda tak
 i tak
Chłopcom podobała się policyjna motorówka
A żeby druciki nie czuły się samotne, pojechały ze mną
Na nich oczywiście najnowsza robótka
Widok na rynek
A dziewczynom podobał się wątek rękodzielniczy

Widok na główną ulicę -Grodzką
 Miasto opuściliśmy, gdy dzień chylił się ku końcowi


A pytanie dnia brzmi

A jak Wy lubicie spędzać wolny czas? Aktywnie czy raczej do góry brzuchem? ;-)
Serdecznie Was pozdrawiam!!!

niedziela, 17 sierpnia 2014

Za-szal-ałam czyli kolejne lniane dzianie

Wykonywanie szali lnianych wciąga i zdecydowanie uzależnia. Robi się je szybko i automatycznie. Nie angażują osoby dziergającej  tak jak np. ubrania ręcznie dziane, które trzeba obliczać mierzyć etc.. Po tym szalu jasnoniebieskim, który wyfrunął już ode mnie do nowej właścicielki, w zasadzie dobrze już wiedziałam, że niejeden jeszcze z tego typu wykonam. Torebka z tamtego posta ma elementy granatu, więc i ten kolor szala będzie do niego pasował.

Wzór szala
Jest moją własną wariacją na temat wzoru ażurowego.

Dane techniczne
Szal jest wykonany pojedynczą nitką lnianą. Drutami  KP drewnianymi 3 mm tzw wymiennymi wykonany, naprawdę jest to prawdziwa koronkowa i i raczej jednak dłuższa robota.
Widziałyście  szal  już troszkę w tych zdjęciach na łonie natury, wtedy go zaczynałam praktycznie.

Wymiary : szerokość 39 cm, na 140 cm długości
Waga  60 g


Jeżeli szal się komuś spodoba mogę go sprzedać. Zainteresowane osoby proszę o kontakt mailowy, namiar na mój mail po prawej stronie bloga. Mogę na tzw PW więcej szczegółów domówić.

Jak widzicie szal jest dość duży
 Tu widać go z prawej i lewej strony jednocześnie

 Tak wygląda złożony

 Jest bardzo cieniutki
 Ażurowy i bardzo lekki
 Pięknie się będzie prezentował z letnią sukienką
 Ma ładny wzór

I jest bardzo oryginalny 

 Mieści się w każdej damskiej torebce
 Nawet dość małej
Może być uzupełnieniem tzw. małej czarnej 

 Polecam, na pewno przykuje uwagę swoją oryginalnością



A Wy?
A co Wy porabiacie w drugim miesiącu tzw "wakacyjnym"??? Zaczynacie nowe projekty, czy właśnie kończycie stare?
Serdecznie Was pozdrawiam!



piątek, 15 sierpnia 2014

Zasłyszane

Ja na zdjęciach
Pisałam Wam kiedyś, że nie lubię siebie na zdjęciach. Czemu? Zastanawiałam się nad tym i dochodzę do wniosku, że na dawniejszych zdjęciach się lubiłam, a aktualnie wolę wykonywać zdjęcia niż być na nich. Moja weryfikacja zdjęć także jest dość ostra. Często jak córka robi mi zdjęcia słyszy:
-"kiepskie
-brzydkie
-fatalne
-koszmarne
-oooo to jedno może być."
Musiałam jej tłumaczyć, że generalnie nie chodzi o jej sposób robienia zdjęć, bo ma dość dobre plany i tzw. oko, a raczej chodzi o to, że ja na zdjęciach siebie już niezbyt lubię.

Kobiety na zdjęciach
Ostatnio będąc na wakacyjnej plaży i bez skrupułów opalając się w kostiumie jednoczęściowym, kąpiąc i korzystając z wakacyjnego luzu, zasłyszałam taką sytuację. Dodam, że nie było to podsłuchiwanie a raczej zasłyszenie sytuacji i zauważenie jej okiem zupełnie obiektywnym.
-Nie rób mi zdjęć, nie lubię siebie na zdjęciach, bo kiepsko wychodzę.
Odwróciłam głowę z koca i się patrzę. I co widzę moje kochane?
Widzę szczupłą i piękną kobietę, w wieku zapewne dawno po 20-tce, ale nadal jeszcze sporo przed 30-tką, o bajecznych włosach do pasa, o ładnej twarzy skrytej za okularami słonecznymi, pięknie się prezentującą w sukience letniej. Sielanka. Jej mężczyzna robił jej zdjęcia i specjalnie się jej protestami nie przejmował.

Eureka
I wiecie co? Eureka!
Nawet jeśli nie lubimy siebie na zdjęciach, to te zdjęcia są nie tylko dla nas. Zdjęcia są także dla bliskich nam osób, które nas kochają i chcą nas mieć na pamiątkowych zdjęciach z wakacji.
Najpiękniejsze zdjęcia z ostatnich wakacji zrobił mi właśnie mąż i córka. Od razu na nich widać więź łączącą nas z osobą fotografa.
Co do nielubienia siebie na zdjęciach. Kiedy to się zaczyna? I czemu kobieta piękna, naprawdę piękna ma tyle kompleksów? Zupełnie tego nie rozumiem. U mnie nie lubienie siebie na zdjęciach zaczęło się wtedy kiedy nabrałam ciałka. Aparat fotograficzny wtedy bezwzględnie obnaża mankamenty figury, ale czemu kobieta piękna nie chce zdjęć??? Co obnaża jej aparat w idealnej figurze? Nie wiem zupełnie nie wiem.
I wiecie? Naprawdę miałam dużą ochotę o to zapytać, albo chociaż powiedzieć jej (tej kobiecie), żeby zostawiła sobie ten tekst na późniejszy etap życia ;-))))

40++++
Tłumaczyłam też ostatnio pewnej nastolatce, dlaczego lubię swój wiek. Zrozumiałam też swoją starszą o kilka lat koleżankę, która powiedziała mi, że fajnie jest mieć 40 lat, że to dobry wiek w życiu kobiety.
Nie muszę się stroić jeśli nie chcę, nie muszę być na diecie jeśli nie chcę, mam dystans do siebie, nie ruszają mnie opinie innych na mój temat, tak jak to było gdy miałam naście lat, nic już generalnie nie muszę. Nie czuję na sobie żadnej wywieranej  presji. Nie daję także na sobie wywierać żadnej presji. I to jest właśnie fajne. Akceptowanie siebie i swoich mankamentów, bycie zadowolonym z siebie pomimo tych mankamentów.
I wiecie co drogie panie? Widziałam zupełny i kompletny brak zrozumienia u tej nastolatki. Totalnie nie rozumiała o czym ja do niej właściwie mówię. Ona jest po prostu na innym etapie swojego życia, odkryła "dbanie o siebie", zdrowe odżywianie, modę, kosmetyki,  ciuchy, własną kobiecość. Zupełnie nie może ogarnąć mojego punktu widzenie, w sumie to nawet to rozumiem, bo ona zaczyna drogę, którą ja dawno temu już przeszłam i chociaż ja mogę zrozumieć jej etap życia, to ona na swoim odcinku życia, zupełnie nie jest w stanie zrozumieć mnie.
 A dzisiaj...
A dzisiaj mam dla Was jedną fotkę z ostatnich wakacji. Z Erendis  udało nam się spotkać podczas wakacji i mojego pobytu w LublinieSpędziłyśmy wspólnie część popołudnia, było naprawdę bardzo miło. Na zdjęciu widzicie nasze zadowolone twarze ;-) Mam nadzieję, że to nie było nasze ostatnie spotkanie Madziu ;-)




A wy?
Czy Wy czujecie że presja na Was wywierana jest silna?  Czy tak jak ja- opalacie się w kostiumie jednoczęściowym, wyluzowane i bez stresu, że ciało nie takie, że rozstępy po dziecku, że brzuszek nie płaski, że udko puszyste... Bardzo ciekawa jestem waszych opinii, piszcie!!!
Serdecznie Was pozdrawiam!

sobota, 9 sierpnia 2014

Sweet holiday dress


Za górami, za lasami....
Dawno, dawno  temu już podobały się wszelkie sukienki ręcznie wykonane. Męczyły mnie przeróżne inspiracje i wersje, aż w końcu postanowiłam wykonać swoje sukienki. Wersja dla mnie nadal leży i czeka na wykończenie, bo zabrakło mi włóczki. A dzisiaj chciałam Wam pokazać sukienkę drutową, jaką wykonałam dla córki.

Detale techniczne
-druty skręcane KP 3 mm drewniane
-bawełna cukierkowa
Rozmiar
Sukienka jest na rozmiar 152 albo na małe S kobiece.

Wzór
Wzór będzie dostępny na Raverly.
Buzia na zdjęciach jest zasłonięta na wyraźną prośbę córki ;-)





Rozgrzewka... 



 Przed tańcem...
  Hm.... ciekawe czy wygodnie się w niej skacze...

I jeszcze raz...
Ciekawe czy wygodnie się wiruje...


 To teraz już grzecznie postoję do zdjęcia ;-)



Pytanie dnia
Czy macie jakąś taką pracę drutową, która ogromnie Wam się marzy a nie macie sposobności jej wykonać?
Serdecznie Was pozdrawiam!

środa, 6 sierpnia 2014

Trzecie podejście -finisz

Niezdecydowana
Niezdecydowana byłam na to co ja w sumie chcę od tej pudrowej bawełny. Wydziubałam jednak wreszcie na 3 mm  po raz trzeci ciucha z tej samej  włóczki a robiąc go miałam cały czasu uczucie déjà vu ;-) Nie wiem czemu włóczka choć bardzo ładna, była jakaś  pechowa dla mnie i sama nie wiem czy ta nitka mieniąca się powodowała, że ciężko było wymyślić na nią wzór, czy ogólnie nastąpiło zmęczenie materiału, czyli mnie.


Pomimo zapętlenia się na dwóch rzeczach drutowych, (sukienka i pudrowa tunika) coś tam jednak publikowałam i cieszyłam się czytając Wasze komentarze, że pamiętacie, że zaglądacie, że dobre słowo zostawicie. Sukienki nie pokażę, bo nadal oczekuję na dostawę bawełny w Biferno, a konkretnie na jeden kolor czekam ;-)
Co u mnie
W tym czasie jak widziałyście trochę pichciłam, trochę dekupażowałam, trochę szyłam, trochę sprzątałam biblioteczkę domową, wywiązywałam się z zobowiązań, trochę kupowałam podręczniki dziecku na następny rok, trochę wymieniałam jej garderobę (oj uwierzcie, że z prawie 11 latką nie jest to łatwe) słowem nie nudziłam się ani w zajęciach swoich, ani  na  zakończenie roku szkolnego na imprezach towarzyszących.
Dzisiaj pokażę Wam ostateczną wersję pudrowej tuniki z mieniącą się nitką. Wszem i wobec ogłaszam, że nawet jak nie będę z niej zadowolona, na pewno jej nie spruję, bo sił na kolejne  podejścia zwyczajnie nie mam. Jak wiecie muszę pomyśleć konkretnie, o mojej kreacji na wesele. Materiał już mam, bawełnę także mam, szydełka różne mam, kilka inspiracji mam, więc pora zacząć coś robić w tym temacie.

Zwyklak
Zobaczyłam Zwyklaka u Antoniny w maju, koncepcja bluzko- tuniki bardzo prostej w fasonie już długo mnie męczyła. Jak zobaczyłam wersję Antoniny pomyślałam, że po co ja się tu męczę w udziwnienia wzoru, jak mogę pójść w maksymalną prostotę. Tak też zrobiłam i oto moja wersja zwyklaka.

Nie jestem specjalnie ubrana,
 ot zarzuciłam zwyklaka i porteczki i się Wam pokazuję ;-)

 Na płasko wygląda tak


A takie zdjęcie może Wam wykonać tylko ktoś kto Was kocha ;-)



Pytanie dnia:
Czy także macie takie okresy w swoim życiu, że same nie wiecie w co ręce włożyć? W efekcie robicie wszystko na raz, denerwując się czy zdążycie?
Serdecznie Was pozdrawiam.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Takie tam obrazki

Dzisiaj kilka migawek z drutowania wakacyjnego. Dajcie mi proszę trochę czasu, bo ogarniam się po wakacjach i ciężko mi to idzie. Dobrze żyło mi się bez tv i internetu ;-)
Na pierwszym planie nowe dzierganie wakacyjne- lniany szal we wspaniałym kolorze.
 
 Tutaj macie  plener

Zdjęcie z bliska
I jeszcze jedno 

 A jak mi się znudziło dzierganie mogłam poskakać na batucie

Z robotą szalową jestem w połowie.;-)
Serdecznie Was pozdrawiam!

piątek, 1 sierpnia 2014

O... poczuciu humoru

Co to jest poczucie humoru?
Definicja jest mniej więcej taka : jest to umiejętność dostrzegania rzeczy śmiesznych, zabawnych, wrażliwość na komizm czegoś.
Poczucie humoru jest to na pewno sprawa bardzo indywidualna każdego człowieka. Weźmy na ten przykład humor angielski, który ja osobiście bardzo lubię, ale wiem, że nie wszyscy.
Na pewno miło jest obracać się w towarzystwie ludzi z poczuciem humoru, jest wesoło wtedy. Czy jednak zawsze? Nie. Dlaczego, zaraz wytłumaczę.
Czy poczucie humoru może obrażać?
Czasem poczucie humoru jest na granicy zwykłego chamstwa, bo czy każdemu i w każdym wieku i zawsze, odpowiada poczucie humoru o zabarwieniu seksualnym, albo dotykającym w jakiś sposób seksu?
Żyjemy w takich czasach, że sex jest wszechobecny, sączy się z radia jak "jad" jak jedziemy samochodem z dziećmi, opowiadając czy to o preparatach na upławy, grzybice itp, czy reklamując "sex taśmę" (mamo co to jest sex taśma???) czyli najnowszy film w kinach. Sex jest tak wszechobecny i tak atakujący ludzi zewsząd, że czasem mam wrażenie, słuchając i oglądając różne rzeczy, że funkcjonowanie człowieka jest na jednej i wyłącznie tylko jedynej płaszczyźnie, czyli seksualnej, a to przecież totalna bzdura.
Tak więc żarty o zabarwieniu seksualnym, powiedziałabym, że są  prawie na porządku dziennym. Należy postawić sobie zatem kilka pytań na temat takiego "wysublimowanego" (ironia) poczucia humoru.
Czemu obraża?

Czy nie rozumiemy takiego poczucia humoru? Owszem rozumiemy i czujemy się zniesmaczone, a wcale nie rozbawione. (Mam tu na myśli nasze odczucia kobiece, a te mogą być przecież różne, nie tylko pozytywne).
Drugą sprawą jest kwestia wieku, zarówno osoby/osób do której/których kieruje się takie żarty. Jeżeli matka stoi z córką (nieletnią), to jakim prawem facet śmie zażartować sobie w sposób czysto seksualny? I czemu nie czuje wtedy się totalnym chamem i kretynem ?
Kolejna sprawa. Stoję sobie w sklepie z warzywami, mężczyzna wcale nie młody żartuje sobie kupując ogórki kiszone w sposób niewybredny i czysto seksualny, do zupełnie obcej młodej kobiety- ekspedientki. Stoję za panem i nie wiem, przyłożyć mu parasolką, której zresztą nie mam (a tak zrobiła babcia mojego męża, kiedyś w autobusie) żeby zrozumiał, że jego poczucie humoru to najczystsze chamstwo i obelga dla tej pani?
Kiedy facet, bo to o nim mowa zaczyna być chamem i inna sprawa, czemu nie jest tego świadomy???

Cham

Kiedy cham zaczyna być chamem? To kolejne pytanie. Myślałam nad tym i dochodzę do wniosku, że ta granica jest płynna. Najpierw jest młody mężczyzna, który zapewne odkrywa, że żartując w pewien sposób zdobywa sobie powodzenie, albo przynajmniej zainteresowanie kobiet, ale mężczyzna mający żonę i nadal traktujący tak inne kobiety... o sprawa robi się ciekawa. Idziemy dalej, ten sam mężczyzna starzeje się przecież i w pewnym momencie życia, zaczyna już  być obleśnym starym dziadem, z obleśnym poczuciem humoru. Na którego kobiety już nie uśmiechają się, ale otrząsają się ze wstrętem, że taki cham śmie sobie tak śmiało poczynać.


Jak reagować?
No właśnie jak powinny reagować na takie zachowanie kobiety?
Sytuacja pierwsza omawiana, matka stoi z córką. Na chamski seksualny żart, moim zdaniem matka powinna instruktażowo faceta potraktować (oczywiście instruktażowo dla córki)  facet powinien dostać w tym momencie z tzw. liścia.
Sytuacja druga- ekspedientka w pracy- facet powinien dostać parasolką w łeb, za świński sposób potraktowania pani w pracy, ale nie od ekspedientki, bo ta bidula, nie może pozwolić sobie na złe potraktowanie klienta, ale my stojąc w kolejce spokojnie możemy pana-chama skomentować, że świnia obleśna na przykład, może potrząśnie to nim i zmusi do refleksji.
A jak zareagować jak inna kobieta, seksualnie żartuje sobie robiąc przytyki wobec naszego męża na przykład?  Ba, żartuje sobie do niego zupełnie niczym nie zrażona, w naszej obecności? Można, oczywiście, że można zareagować, najpierw oglądamy sobie wnikliwie sytuację i mamy ubaw po pachy, bo widzimy, że nasz  mąż jest zniesmaczony, nie reaguje zupełnie na żart, a potem z mężem w cztery oczy sobie wspólnie żartujemy z zaistniałej sytuacji ;-) Pozwolicie, że cytować swoich żartów nie będę ;-))

Czy w ogóle reagować?
Uważam, że powinno się reagować. Dlaczego? Żeby wystopować chama na tym etapie jeszcze, kiedy jest  młodym mężczyzną, żeby nie doszedł do etapu bycia "obleśnym starym dziadem" dla jego własnego dobra, żeby inne kobiety nie musiały otrząsać się z ohydą na jego dowcipy.

Pytanie dnia
Czy spotkałyście się z takim "wysublimowanym-chamskim " poczuciem humoru i byłyście zniesmaczone, zohydzone, albo zażenowane, że ktoś sobie tak wobec Was poczyna?
Jak zareagowałyście na chamstwo? Bardzo jestem zainteresowana Waszymi odczuciami na ten temat i komentarzami.
Serdecznie Was wakacyjnie pozdrawiam

Ps
Dzianinowe posty już dla Was się szykują ;-) Zaglądajcie do mnie ;-)

A do obejrzenia dla Was mam obrazek - wakacyjną pocztówkę