wtorek, 5 lutego 2013

Filcem malowane czyli styczniowe kwiatki

Kwiatowe broszki wykonane w styczniu. Filcowane na mokro. Z bliska robią wrażenie, jakby przeciągnięcia farbą innego koloru. Dlatego, nazwałam post filcem malowane. Robienie broszki przypomina malowanie pędzlem i nakładanie różnych warstw i kolorów. Zachwyciło mnie filcowanie. Na razie udoskonalam tę technikę oraz poznaję ją, ale powiem tylko, że będzie się działo w niej :-) uwielbiam takie "babranie się" :-)
Gotowy efekt wygląda tak.









Broszki poleciały do koleżanki z forum Lidki,   która prowadzi od niedawna bloga. Serdecznie Was do niej zapraszam ostatnio zaczęła bardzo ciekawy projekt robótkowy- jest to seria zabawek na drutach i szydełku. Stanowi on, totalne przeciwieństwo zabawek kupnych dla milusińskich. Zabawki robione są piękne,oryginalne, wesołe i bezpieczne dla maluchów.
Do Lidki poleciało oprócz broszek coś jeszcze, ale to w następnym poście :-) bo jest z innej techniki.


Serdecznie pozdrawiam nowych obserwatorów już Was odwiedziłam :-)

17 komentarzy:

  1. Śliczne broszki :-) Rewelacyjne kolory :-)
    Podziwiam Cię z całego serca...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz ładniejsze są Twoje kwiatuszki, cały wachlarz kolorów. Fajną tapetę dałaś na blog, bardzo pasuje do jego tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję się wyróżniona, bo oglądam je właśnie nie tylko w monitorze, a trzymając w ręku. Są naprawdę prześliczne, kobiece i dopracowane w szczegółach. Zdjęcia nie pokażą wszystkiego, jak również przez internet nie wyrażę tego co chciałabym wyrazić pisząc słowo: dziękuję! (Gdybyś tylko mogła zobaczyć moją błogą w tej chwili minę!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech się dobrze noszą! Uwielbiam takie dodatki przykuwające oko.

      Usuń
  4. Mam wrażenie że filcowanie tak jak herbata i zakwas chlebowy zostały wynalezione w podobny sposób - przez przypadek :-) ale przedziwne są właściwości wełny. Kwiatki akurat na rozweselene w tę zimową szarówkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIe mam pojęcia, kto wynalazł filcowanie ale technika ta daje naprawdę świetne możliwości.

      Usuń
    2. Ostatnio chciałam sobie "sfilcować" znaczy skurczyć sweter bo był tak ze dwa rozmiary za duży (darowanemu koniowi....) i trochę za drogi żeby leżał w szafie no i wrzuciłam go do pralki na 60 stopni. Albo to nie było 100% wełny albo skubany był megasuperwash jakiś bo za CHRL nie chciał się skurczyć o milimetr. Zrezygnowana oddałam go teściowej. Ale jak zależy mi na jakimś, żeby się nie kurczył to się właśnie nieopatrznie zaplącze z ciuchami i zmniejsza się złośliwie.

      Usuń
  5. A tak na marginesie dzisiaj doznałam lekkiego oczopląsu u Ciebie :-) co wejście to inne tło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj usiłowałam zmienić to i owo na blogu. Nie dziwę się że Cię oczy bolały :-)

      Usuń
  6. Piękne kwiaty. Ja też niedawno próbowałam filcowania na mokro (i na sucho) i przyznam, że trochę się zniechęciłam. Rączki bolą, strasznie długo to trwa zanim widać efekty, wszystko zachlapane...

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj! Dzięki za gratulacje i głosowanie - cieszę się, że moja podusia ci się spodobała. Mnie natomiast zauroczyły twoje broszki i coś czuję, że jak się wywiążę z obecnych zobowiązań robótkowych, to uśmiechnę się do ciebie w sprawie wymianki... Co ty na to? Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne kwiatki, Aga jesteś niesamowita :)
    Runa

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne Ci wyszły :) Masz zdolne rączki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aguś, piękne te Twoje kwiatuszki.
    Już jestem ciekawa co dalej będzie się u Ciebie działo z filcem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudne kwiatuszki oj cudne:)) pozdrawiam serdecznie Viola

    OdpowiedzUsuń
  12. Aga,widzę że filcowanie też cudnie opanowałaś-piękne kwiatuszki!Monika

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię serdecznie i dziękuję za pozostawienie komentarza :-)