niedziela, 23 listopada 2014

Pan bałagan

Pan bałagan...

To taki pan,co jak się nie uważa wprowadza się i nijak nie chce się wyprowadzić.
- Gdzie ?
-Wszędzie?
- Kiedy?
- I tu jest problem, bo ...nie wiadomo kiedy. Robi to zupełnie niepozornie i nie zwracając na siebie niczyjej uwagi.
Kto lubi Pana "bałagana"? No nikt, generalnie nikt, ale jak zapytasz:
- a lubisz sprzątanie to 90 osób na 100 odpowie na to pytanie, że nie.

Dlaczego nie lubimy sprzątania?

Większość z nas okrywa sprzątanie mając własną przestrzeń np. pokój i mając jakiś już wiek. Wcześniej mamusia sprzątała, zupełnie niepozornie znikał kurz (a może w ogóle nie istniał nigdy w tym pokoju), zbierała porozrzucane rzeczy i układała na właściwym miejscu. Przeglądała garderobę i za małą eliminowała. Była takim krasnoludkiem, co ręce miał zawsze  pełne roboty.
I nagle - trach. Spada na nas sprzątanie jak piorun z jasnego nieba, bo przecież jak się ma 10 lat i ma się swój własny pokój, to już wypada ogarniać swoją rzeczywistość, prawda? Ja właśnie tak miałam, wraz z własnym pokojem otrzymanym, jak już zaczynałam wiek bycia nastolatki otrzymałam swoje sprzątanie. Szczerze go nie znosiłam. Nie widziałam sensu robienia głupich porządków. Nie lubiłam wycierania kurzy, nie lubiłam odkurzania. Uważałam, że to zmarnowany czas.

Od tego czasu

Minęło już trochę lat, a ja zmieniłam swoje podejście do sprzątania. Nie oznacza to ze zawsze mam wysprzątane jak w pudełeczku, bo nie zawsze mam, ale odkryłam kilka prawideł, które pomagają mi utrzymać względny porządek.
- po pierwsze nie sprzątam jak mam mało czasu, bo sprzątanie wymaga jednak czasu i spokoju
-po drugie staram się systematycznie zapraszać gości, nic nie wpływa tak motywująco przynajmniej na mnie, jak wizyta w domu obcych ludzi ;-) sprzątanie idzie wtedy jak złoto- szybko i sprawnie
- nie powtarzam też sobie,że nie lubię sprzątać, bo nie jest tak naprawdę ważne czy osobiście ja to lubię czy nie, ważne jest że mam to zrobić, ot po prostu i potraktować jako zadanie do wykonania
-także jakiś mały remont -potrafi zmotywować do posprzątania przestrzeni w szafkach i szafach.Samo wyjęcie rzeczy i popatrzenie na nie krytycznie jest czasem potrzebne.
- podobno także twierdzenie "że jak się czegoś nie nosiło 2 lata" prawdopodobieństwo założenia tego jest znikome" jest prawdziwe, ostatnio poszłam tym tropem i posprzątałam sobie w szafie. Wyfrunęły do znajomej za małe, choć całkiem ładne ubrania. Rezultat- ona zadowolona z nowej garderoby a i ja super zadowolona, choć pomimo tego, że tak dużo wydałam ubrań, to jednak zdziwiona byłam, że ilość odzyskanego miejsca nie przybyła tak drastycznie...
- systematyka- genialna sprawa przy utrzymywaniu porządku, widać od razu jak dom systematycznie jest porządkowany, łatwiej także utrzymać w nim porządek i opanować drobny chaos
-konsekwencja- jest istotna, jak zaplanujemy sobie na dany czas posprzątanie jakiejś szafy/szafki to nie powinniśmy tego wydarzenia odwlekać w nieskończoność. Dobra jest wtedy metoda,co masz zrobić jutro i pojutrze, zrób dziś będziesz miał dwa dni wolnego. Polecam tę metodę, naprawdę działa.
-czasem planowanie jakiegoś sprzątania, także wpływa motywująco, samo myślenie  o nim i zastanawianie się. Powtórzenie sobie przez kilka dni "Muszę posprzątać w piwnicy" powoduje, że w końcu wleczemy się tam i patrzymy czy damy radę to zrobić na raz,na dwa,  a może na trzy razy i czy aby nie potrzebujemy wsparcia np.córki czy innej pomocnej dłoni.


Plusy
Plusy ogarniania rzeczywistości niewątpliwie jakieś są. Ja na przykład ostatnio poprzeglądałam swoje zapasy włóczkowe. Coś tam sprułam, coś tam znalazłam- efekt zaczęty koc elementowy szydełkowy ;-) I jaki porządek mi się zrobił w niewykorzystanych resztkach ;-))))


A Wy?
Jaki jest Wasz stosunek do Pana "bałagana"? Znacie się z nim w ogóle? Czy jesteście poukładane,ogarnięte i posprzątane i nigdy nie weszłyście z nim w  żadną relację?

Serdecznie Was nierobótkowo i weekendowo pozdrawiam!!!

20 komentarzy:

  1. Nie lubie sprzatac ,ale to zadna nowosc ,balaganu nie lubie jeszcze bardziej .Najbardziej motywuje mnie robotka ,nie potrafie zasiac z czystym sumieniem do drutow jesli mam niepozmywane naczynia z obiadu ,i orzestrzen w ktorej oddaje sie swojej pasji tez musi byc uporzadkowana czyli takie codzienne porzadki odchaczam a pozniej to juz sama przyjemnosc dziergania .Pozdrawiam i powodzenia i w robotkach i w porzadkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli cierpisz na klasyczne wyrzuty sumienia jak robota leży a Ty odpoczywasz z robótką ;-) Też tak mam niestety...

      Usuń

  2. Amei conhecer o seu blog, já fiquei por aqui!!!Achei maravilhoso!!!
    Visite-me:http://algodaotaodoce.blogspot.com.br/
    Siga-me e pegue o meu selinho!!!

    Obrigada.

    Beijos Marie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maria miło, że zajrzałaś, ale ni w ząb nie rozumiem co Ty mi tu piszesz ;-) Ratunku!!!!

      Usuń
  3. Bałagan to jedyna rzecz, jaka znam, która "robi się sama". Zwłaszcza przy małych dzieciach. Chociaż moje maluchy już same sprzątają zabawki(trzeba ich tylko troszkę do tego "pogonić"), to reszta jest na mojej głowie. Lubię sprzątać, kiedy nikt mnie do tego nie zmusza, kiedy mogę sobie sama zaplanować - co, jak i kiedy. I jak się mi nikt nie wtrąca i nie poucza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa,najgorsze jak ktoś Ci organizuje pracę.

      Usuń
  4. Nie jestem porzadnicka i zawsze sie dziwie , że porzadek trzeba robic , a bałagan robi się sam .Stosuję zasadę , ktora polecasz , ze do kazdej szafki co rusz trzeba zajrzeć .Ostatnio koleżanka mi polecila sposob na szafe . Otoz jak kupujesz nową kurtke to jakas stara należy wyrzucic,Zadziałało .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra zasada, zapożyczam ją ;-) Tak pan bałagan sam się robi, jest idealny w tej materii.

      Usuń
  5. Nie lubie balaganu,a jeszcze bardziej nie lubie sprzatania,ale ktos to musi zrobic.Dobrze ze duzo pomaga mi maz,bo chalupka duza.A w robieniu na razie zastoj,co zaczne robotke,to mi sie nie podoba,spruje zaczne inna i to samo,chyba brak muzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może spróbuj małej formy jakiejś ;-) np czapka albo sama nie wiem... "coś" małego. Ja po takich pracach odzyskuję chęć dziergania.

      Usuń
  6. A ja się z Panem "bałaganem" zaprzyjaźniłam, a współpraca układa nam się bardzo dobrze, ponieważ zawsze kiedy chcę, to bałagan znika. :-) I jestem w tej grupie 10 osób, które powiedziałyby, że lubią sprzątać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwała Bogu, że są tacy ludzie jak Ty ;-) dajesz mi nadzieję, że i ja do nich kiedyś dołączę!

      Usuń
  7. Też już jakiś czas temu odkryłam, że nic tak dobrze na sprzątanie nie wpływa jak zaproszenie gości. Źle bym się czuła, że moi goście siedzą w bałaganie i brudzie. Im na pewno też jest miło przebywać w czystym mieszkaniu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooo, a ja byłam przekonana, że ta eureka jest moim przemyśleniem, a tu się okazuje, że odkryłam odkrytą zasadę ;-)))) Serdecznie Cię pozdrawiam!

      Usuń
  8. Nie lubię, ale z wiekiem mam coraz mniejszy na to wpływ... Moje dzieci tworzą bałagan właściwie w każdym możliwym miejscu :-) A po nich sprzątać to już mi się wybitnie nie chce :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i moja pociecha jest mistrzynią bajzlu ;-) Jej pokój doprowadza mnie do ustawicznego szału...

      Usuń
  9. Jak posprzątam w swojej "pracowni", to potem nie mogę niczego znaleźć. W lecie zrobiłam GENERALNE PORZĄDKI w całym domu i do dzisiaj nie mogę odszukać całego przybornika z igłami. Już jestem prawie zrozpaczona, bo to nie są takie zwyczajne igły, a gromadziłam je kilka lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może modlitwa do św Antoniego? Patrona rzeczy zagubionych ;-)

      Usuń
  10. Nie jestem zbytnią fanką sprzątania ale ostatnio udało mi się zmobilizować i w ciągu jakichś trzech tygodniu posprzątałam gruntownie całe mieszkanie. Starałam się też w każdym pomieszczeniu wymyślić jakieś nowe rozwiązanie pomagające w utrzymaniu porządku. Np. przegródki w szufladach w kuchni, dodatkowe półki w szafie, schowek na ubrania, które już były ubrane ale które jeszcze nie są do prania. Oczywiście w realizacji moich pomysłów pomagał mąż. Powiem Ci, że nawet zaczęliśmy urządzać strych. A w pierwszej chwili, gdy wspomniałam o sprzątaniu strychu, mąż się tylko śmiał. A teraz spędza tam całe dnie montując panele.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa tych pomysłów...pomagających utrzymać porządek...

      Usuń

Witam Cię serdecznie i dziękuję za pozostawienie komentarza :-)