piątek, 25 grudnia 2015

Spóźnione...

W tym roku niestety jestem spóźniona, ale jestem :-)
Wszystkim czytelniczkom mojego bloga, tym którzy już tu zaglądali, albo dopiero zajrzą,  na te trwające Święta, życzę:
-dużo spokoju
-rodzinnego ciepła
-miłości
-radości
-wypoczynku
-uśmiechu
A tym wierzącym: aby pan Jezus tłuściutką rączyną im błogosławił!!!



środa, 9 grudnia 2015

Jesienna szarzyzna- skarpetki damskie.

Uprzedzam

Lojalnie uprzedzam, że pokazuję ponownie skarpety włóczkowe. Te z Was, które czują się zanudzone i znudzone, przeze mnie ilością postów o tematyce skarpetkowej, zmuszone będą opuścić mój blog. Innego wyjścia nie widzę ;-)
Te z Was, które znudzone skarpetkami nie są, a wręcz przeciwnie popatrzą na moje dzianiny z czułością i uśmiechem w stylu " odbiło babie skarpetkowo" zapraszam dalej ;-)
Same rozumiecie, że mając dzięki Erendis szufladę zapakowaną włóczkami skarpetkowymi, wyjmuję i dziergam, znowu wyjmuję i dziergam, a kto się obok mnie kręci zaraz pyta:
-A to dla mnie? ;-))))


Szaro


Zrobiłam się na szaro! A dokładniej mam szare skarpetki, które mniej już trącą "stylówą wiejską" a pasują bardziej do kratki i spokojniej wyglądają z moimi kaloszami. ;-)))
Zestawiłam w tej parze skarpetek dwie różne szare włóczki skarpetkowe. Szarą bez banderoli, powiedzmy "bazową", którą już widzieliście w odsłonie skarpetkowej dla męża i drugą cieniowaną szarą Alizee, która pozostałą mi także po dzierganiu tamtej męskiej pary skarpet.

Podkolanówki

Większość skarpetek jest spokojna i zupełnie szara, muszę też powiedzieć, że do dziergania bardzo nudna. Zaledwie do palców skarpetek dołożyłam cieniowaną Alizee. Tymi cieniowanymi włóczkami skarpetkowymi dzierga się zupełnie inaczej,bo ciągle coś na drutach się "dzieje" i robótka szybko przyrasta.Ogólny uzyskany efekt  w skarpetkach bardzo mi się podoba, można powiedzieć, że cały dekor jest schowany i jest niespodzianką.

Dane techniczne

Na przeciętne podkolanówki potrzeba około 100 g włóczki skarpetkowej. Druty KP drewniane 3 mm, niezmiennie te same od kilku lat.Jestem z nich bardzo zadowolona, w ogóle nie widać po nich upływu czasu.
Czas wykonania skarpet? Zależy jak szybko dziergacie "gładkie" oczka. Powiedzmy, że około 4 dni jeśli mamy trochę czasu na dzierganie. Jeśli mniej to odpowiednio dłużej.
Włóczka bez banderoli i Alizee z tych kolor 2695-488100.

Sesja foto

Zdjęcia specjalnie dla Was przy oświetleniu dziennym. Czy nie wydaje się Wam, że moje zdjęcia na blogu są coraz to lepsze? ;-)))))

A Wy? 

Na czym się dzianinowo zafiksowałyście ostatnio?A może wręcz przeciwnie nie lubicie i nie dajecie się zafiksować włóczkowo na niczym? Piszcie! Uwielbiam Wasze komentarze!
Serdecznie Was pozdrawiam!

Paluszki mają ciepło


Szare na szarym

I z szarym


Szaro i nudno ;-)

Szaro, na szarym, z szarym i w szarym ;-)


I zawadiacko


 
I ":wiejska stylówa" jak same nazwałyście 
w komentarzach

Ciepło... 


sobota, 5 grudnia 2015

Skarpetki dla mua

Damskie

Zazwyczaj jak głosi przysłowie "szewc bez butów chodzi", idąc tym torem myślowym to właśnie dziewiarka ma najmniej swoich prac. I muszę powiedzieć, że faktycznie coś w tym jest. ;-)))
Tym razem skarpetki damskie, włóczkowe oczywiście w wersji long są dla mnie. Pisałam Wam, że będzie się skarpetkowo u mnie działo i to systematycznie. Można powiedzieć, że lojalnie Was uprzedziłam o tym fakcie ;-)
Włóczka skarpetkowa jest prezentem od Erendis, która dorwała gdzieś tanio tę prześliczną włóczkę. Ponieważ i jej się spodobała, zapytała  mnie czy by mi się nie przydała  taka włóczka. Pewnie zdziwione nie będziecie jak powiem, że odpowiedziałam, że bardzo by mi się przydała.
Już robiąc pierwsze paski zakochałam się w tej dojrzałej  kolorystyce damskiej i od razu postanowiłam, że te skarpetki po prostu muszą być dla mnie.

Najpierw sesja artstyczna ;-)  Kolorystyka skarpetek i jabłek
 momentami  jest zbliżona ;-)
Zainspirowało mnie to do takich zdjęć ;-)





Instrukcja skarpetek damskich

Tutaj dla osób uczących się dziergania, link do mojego postu sprzed 3 lat, gdzie jest info o ilości oczek i sposobie wykonania przez mnie skarpet metodą od palców w wersji damskiej.

Ostatnio 

Ostatnio pisałam Wam na blogu, że to wcale nie jest takie oczywiste skąd zaczynamy skarpetki i czy od palców czy od ściągacza, czyli czy od dołu czy od góry.
Te męskie skarpety, które Wam pokazywałam ostatnio (klik) zaczęłam od szarej włóczki poniżej ściągacza a potem szłam w dół do palców. Dopiero potem nabrałam oczka na linii górnej szarej i poszłam w dzianiu
jeszcze do góry wykańczając całość ściągaczem.

Komu nie chce się klikać zdjęcie dla przypomnienia



 Te skarpetki dla siebie (klik) wykonałam od niebieskiej włóczki pośrodku skarpet, potem poszłam kolorem ecru do palców i wykończyłam je. Dopiero potem nabrałam na niebieskiej linii górnej oczka w kolorze granatowym i poszłam w skarpetkach w górę do linii ściągacza. Włóczki na skarpety były zupełnie różnej grubości.

Zdjęcie dla przypomnienia


Dzisiejsze skarpetki dla mnie , dłuższe celowo aby wyrobić całą włóczkę, nie są ani zaczęte od dołu ani od góry. Zaczęłam je od linii pod ściągaczem, potem poszłam w dół w stronę palców, wykańczając potem  palce w skarpecie. Na sam koniec dorobiłam odpowiednią długość ściągacza czyli nabrałam na górnej linii skarpety oczka i wykonałam ściągacz.. Włóczkę wyrobiłam do ostatniego prawie metra. Ilościowo było jej około 100 g, metrażowo około 400 m, chociaż nie miałam banderoli od tej włóczki, tak oceniam po innych włóczkach skarpetkowych, jakie miałam z banderolą.

Po co?

No dobra powiecie, ale po co utrudniać sobie życie, zaczynając dziergać skarpetki od dowolnie wybranego miejsca zamiast tradycyjnego, czyli albo
-od palców?
albo
-od ściągacza?

No to jest bardzo proste, żeby odpowiedzieć na to pytanie. ;-)))
Po pierwsze to co nie jest zakazane jest dozwolone. Kto mi zabroni robić skarpetki od dowolnie przeze mnie wybranego miejsca??? ;-)
 A po drugie, tak zupełnie na serio, pomijając żartobliwy ton, zawsze jak robię skarpetki zastanawiam się, czy nie za szerokie je zrobię, albo dajmy na to za wąskie je zrobię  w obwodzie oczywiście. Jak narzucę sobie ilość oczek i sprawdzę na jakiej wysokości dobrze leży skarpetka na nodze, jest mi znacznie łatwiej  już wtedy dodawać oczka, czy też budując skarpetkę w górę, czy też odejmować oczka, budując skarpetkę w dół.
I sprawa kolejna. Skarpetki możemy dziać z włóczek różnej grubości, moja metoda pozwala swobodnie łączyć w jednej skarpetce włóczki różnej grubości. Dlatego łatwiej było mi zaczęć niebieskie skarpetki np od pięty. Po przymierzeniu po prostu na linii piety układał się obwód bardzo dobrze.
A na skarpetki z włóczek o różnej grubości nie ma gotowych przepisów na skarpety, tutaj musicie poeksperymentować. Znając mój "myk"  będzie Wam znacznie prościej ;-)

Dzisiejsza sesja foto 

Dzisiejsza sesja foto jest na stopach i także w kaloszach. Jesienią dobrze jest mieć ciepłą wkładkę do kaloszy. Na deszczowe dni sprawdza się idealnie. Zestaw ze zdjęcia sprawdzi się np na grzybach w lesie. Albo do wyjść na podwórko.



Teraz dla tych cierpliwych  sesja na stopach w kaloszach i bez


I w kaloszach ;-)
Paski i kratka jednym słowem zestawienie od "czapy", ale co tam ;-)

Ważne, że na zdjęciu dużo się dzieje ;-)

 

A Wy?

Jaką macie ulubioną metodę dziergania skarpetek? Od palców? Od ściągacza? A może będziecie naśladować mnie i zaczniecie... od dowolnego miejsca :-)
Idę pozwiedzać podwórko w nowym zestawie skarpetek i kaloszy ;-))))
Serdecznie Was pozdrawiam!

piątek, 4 grudnia 2015

I.Kotecka, Album splotów szydełkowych tunezyjskich-recenzja książki

Wstęp



Ten post to jakby kontynuacja tego (klik) posta. Wtedy polecałam tę książkę, a dzisiaj postanowiłam opisać ją szerzej.

I.Kotecka, Album splotów szydełkowych tunezyjskich.

Książka jest z lat 80-tych a więc jest dość stara. Nie jest gruba, bo zawiera sto parę kartek zaledwie.
Jest wyposażona w czarno-białe ilustracje, na tyle jednak czytelne i duże, że spokojnie spełniają swoje zadanie. Tekst jest opracowany w sposób prosty i klarowny.


Schematy 

Schematy w szydełku tunezyjskim są zbliżone do schematów na zwykłe szydełko. Panie, które dziergają tylko na drutach mogą jednak poradzić i z tym sobie, bo są dość dobrze omówione. Panie dziergające na szydełku- nie powinny mieć najmniejszych problemów z deszyfracją znaczków.

Wzory

Wzory na szydełko tunezyjskie są bardzo ciekawe. Fajnie, że ktoś je w ogóle wymyślił. Autorka zebrała i opracowała 103 wzory na to szydełko. Są wzory ścisłe i strukturalne i ażurowe. Prawdziwe bogactwo wzorów.
Zdjęcia w książce, choć czarno białe tak jak napisałam,  spokojnie spełniają swoją funkcję.



Okładka


Zawartość książki
Poniżej: oznaczenia szydełka tunezyjskiego 
potrzebne do późniejszych schematów

Opracowania wzorów opis plus schemat


W środku książki jest dużo ciekawych wzorów, ponieważ jednak polecam tę książkę i opisuję ją, a nie zajmuję się rozpowszechnianiem jej zawartości, zainteresowane tą lekturą  osoby odsyłam do tej pozycji.

 I większe zdjęcie


Podsumowanie recenzji

Zdecydowanie tę pozycje polecam. Prosta nie za bardzo rozbudowana, czytelna i dobra. Można jeszcze za nieduże pieniądze nabyć  na portalach internetowych sprzedażowych.
Mam nadzieję, że kogokolwiek zaciekawiłam tą pozycją książkową. Ja jestem bardzo zadowolona z jej nabycia. Wiem, że zaowocuje wieloma pięknymi pracami.

A Wy?

Czujecie się zainspirowane moją recenzją? Chcecie poszukać tej pozycji w waszych bibliotekach? A może chciałybyście ją zakupić?
Serdecznie pozdrawiam!

czwartek, 3 grudnia 2015

Szydełko zwane tunezyjskim 2

Szydełko tunezyjskie 

Pisałam Wam o moich doświadczeniach z szydełkiem tunezyjskim. tutaj i tutaj, odsyłam zainteresowane tematem osoby. Zakupiłam wtedy takie drewniane tunezyjskie szydełko. Na razie nie mam innych szydełek, choć po wstępnej orientacji robótkowej wiem, że jeśli kupowałabym jeszcze jakieś szydełko tunezyjskie,  to raczej cieńsze niż to co mam do tej pory.
Ponieważ widzę, że temat szydełka tunezyjskiego bardzo Was interesuje, wnioskuję to po ilości osób, które wyświetlają  ten mój post w poszukiwaniu wiedzy o tym szydełku, postanowiłam temat kontynuować.
Będąc ostatnio w bibliotece wpadła mi w ręce ta książka, oczywiście wypożyczyłam ją, bo za dużo było do przeglądania na miejscu. Ostatnio zakupiłam tę książkę, bo była po naprawdę okazyjnej cenie. Zapłaciłam za nią wraz z wysyłką nieco poniżej 10 zł.
Książka jest warta polecenia jako używka, niedroga jest, ale  bardzo wartościowa dla pań szukających inspiracji do szydełka tunezyjskiego.
Pisałam Wam, że internet podaje że jest 6 podstawowych splotów na to szydełko, może i tak rzeczywiście jest, raczej pewne jest, że te konkretne 6 nazywa są podstawowymi splotami na szydełko tunezyjskie.
Książka "Album spotów szydełkowych tunezyjskich" Koteckiej, zawiera w takim razie te niepodstawowe sploty w liczbie ponad 100. Bardzo zmyślne kombinacje i  sposoby wyplatania wzorów na szydełko tunezyjskie. Tak jak podejrzewałam bogactwo splotów na to szydełko jest znacznie szersze niż internet podaje. I zastanawiam się czy książka linkowana przeze mnie wyczerpuje temat wzorów na szydełko tunezyjskie, bo jeśli jest to kombinacja szydełkowych i drutowych wzorów to moim zdaniem jest i może być ich jeszcze dużo więcej. Wiem, że kto się w szydełko tunezyjskie zagłębi, znajdzie w nim ciekawe narzędzie kreatywnego działania.

Oto wspomniana pozycja książkowa
A obok aktualna robótka ;-) 



Sądzę

Sądzę, że łatwiej opanować będzie szydełko tunezyjskie osobom, które znają zarówno zasady pracy i na szydełku i na drutach. Osoby, które tylko drutują albo tylko szydełkują, mogą mieć trochę kłopotu z załapaniem o co chodzi. Oczywiście ten osąd to moje subiektywne zdanie, ponieważ ja i jedno i drugie potrafię. Jeżeli się mylę wiem, że mnie poprawicie.

Jeszcze 

Jeszcze nie rozbrykałam się w szydełku tunezyjskim. Jestem na etapie przygotowywania się. Mam szydełko. Mam potrzebną literaturę. Znam podstawy. Może przyjdzie czas i na więcej. Na to liczę.
Uważam, że człowiek uczy się przez całe życie. Może komuś ta informacja wyda się śmieszna, zwłaszcza uczniom czy uczennicom gimnazjum czy liceum, które marzą o ukończeniu nauki. Z perspektywy swojej liczby lat wiem, że nauka nigdy się nie kończy. Zawsze jest coś czego nie umiemy i czemu warto przyjrzeć się bliżej. Poznać, opanować czy nauczyć.

A Wy?

Czego nauczyliście się ostatnio? Czego chcielibyście się nauczyć?
Serdecznie Was pozdrawiam!

wtorek, 1 grudnia 2015

Na "zakładkę"-kulisy rękodzieła

Jak się coś ukochało... 
Jak się coś ukochało, to można o tym dużo rozmawiać. Ten blog, który prowadzę już kilka lat to taka ukochana rzecz, jedna z kilku umiłowanych, ale za to taka, którą mogę i chcę się z Wami podzielić. Człowiek jest istotą skomplikowaną, a już kobieta zwłaszcza. Zawsze za czymś tęskni i musi się o kogoś troszczyć, to tak bardzo charakterystyczne dla nas- kobiet. Ten blog to moje troszczenie się o najbliższych pokazane jako wersja rękodzielnicza, to dla nich przeważnie tworzę swoje prace.To dla nich szyję piżamy, robię swetry itd.
Wracając jednak do tematu umiłowanych rzeczy. Jeśli się takie posiada, chce się o nich rozmawiać z ludźmi, którzy umiłowali to co my. Człowiek ciągle jest głodny tego co kocha, zawsze mu mało.
Na tym blogu pokazuję co robię, co mnie interesuje i czym chciałabym się podzielić z Wami. Uczę na tym blogu po kawałku rękodzieła, chwalę książki o nim albo dając im swoją rekomendację albo też nie. Pokazuję książki, które aktualnie czytam niekoniecznie związane z rękodziełem, piszę swoje przemyślenia na temat rękodzieła, bo to blog o rękodziele przecież.

Efekt domina

Rękodzielniczki w mojej ocenie funkcjonują trochę jak "efekt domina". Jedna strona jeden blog, a potrafi pójść taką falą w rękodziele, że potem skutkuje to  mnóstwem podobnych inspiracji.
Pamiętam jak kiedyś na forum robótkowym była fala chust. Nic się nie robiło tylko chusty. Różne na drutach na szydełku, istny amok. Jakby odkryło się ten gadżet garderoby od nowa i nacieszyć się nim nie można było.
Potem był efekt mitenek albo rękawiczek. Wszystkie się napalałyśmy na mitenki. Potem skarpetki. A jak weszły te bajerne włóczki skarpetkowe to już na maksa jesienią pełno było skarpetek na blogach.

Każda

Każda dziewiarka ma swoje ulubione metody pracy. Jedne robią jedną rzecz, aż skończą. Inne mają ponapoczynane wiele robótek, większość nich kończą. Niektóre zaś prace kończą jako UFO-ki.
Zastanawiałam się kiedyś nad tym jaka ja jestem w swoich robótkach.
Czy jestem uporządkowana, czy chaotyczna. Czy mam mnóstwo pomysłów czy raczej kilka. Słowem jakie są moje kulisy rękodzieła. Zadawałyście sobie kiedyś to pytanie?


Cała ja

Cała ja w rękodziele to jeden wielki spontan pomysłów. Ciągle jakieś mnie męczą. Nie dają żyć, "śnią się po nocach" i męczą, że są fajne i że są proste, nic tylko robić. Czasem sobie zapisuję te pomysły, by do nich wrócić.
Mam taki zeszyt misz-maszowy, gdzie są np. notatki z rekolekcji, na zmianę z pomysłami i  planem zajęć córki, są też zapiski szkice moich różnych refleksji i są szkice wpisów blogowych tych z serii "moim okiem".
Słowem jak się nudzisz poczytaj mój zeszyt. Zajmie Cię to pewne ;-)))

Na zakładkę 

Moją ulubioną metodą pracy jest metoda nazwana przeze mnie "na zakładkę". Jedna praca jest w 3/4 fazie wykonania i jednocześnie inna praca jest zaczynana przeze mnie. Lubię wskoczyć w robótkę jak w ciepłe bambosze. Lubię sobie odstresować się nią. Policzyć oczka i nie liczyć kasy. W ogóle się nią nie martwić jakby nie istniała. Istnieją oczka na robótce i dajmy na to ta skarpetka. Trzeba się nad nią pomęczyć i zastanowić czy już robić pietę czy za chwilę.
Kasa. Myślę, że sporo Polaków się aktualnie głowi. Co kupić żeby było dużo i tanio, co zapłacić najpierw co później. Co jest priorytetem finansowym,  a co poczeka jeszcze moment. Słowem ...życie.
Pisałam Wam kiedyś, że nie lubię kończyć pracy i zaczynać kolejnej. Znacznie nowej rzeczy jest dla mnie irytujące. Tym bardziej że w większość moich prac to nie gotowe przepisy dziewiarskie a moje własne i autorskie.
Lubię nie "kończyć" robótki. Lubię przechodzić falą z jednej w drugą. Pracować właśnie w tym sensie  na "zakładkę". Jedna praca skończona inna się właśnie rozkręca. Lubię fazę rozkręcania się pracy. Nie lubię zaczynania.

Tym postem ...

Chciałam wyciągnąć Was na kolejną dyskusję, tym razem nad Waszymi ulubionymi metodami pracy. Czy macie w ogóle  takie?
W jakiej fazie robótki lubicie najbardziej być? Czy wtedy, gdy zaczynacie? A może wtedy, gdy szukacie inspiracji na nowy projekt? Czy może wtedy, kiedy wybieracie nową włóczkę na nowe dzierganie? Czy może wtedy, kiedy widać już pierwsze efekty waszej pracy w dzianinie? A może wtedy, kiedy skończycie pracę i nosicie ją  wzbudzając zachwyt wśród koleżanek w pracy, nowym oryginalnym i jedynym ciuszkiem?
A może wtedy kiedy na ulicy jakaś inna dziewiarka idzie za wami i gapi się na Wasz szalik/sweter/czapkę albo torebkę? A może wtedy kiedy inne dziewiarki, czyli osoby mające podobne fascynacje piszą pod postem , "ta praca jest piękna!" naprawdę mi się podoba. ;-)

Napiszcie o swojej ulubionej fazie pracy w rękodziele. Kiedy ona występuje? Kiedy daje Wam przyjemność?

A Wy?

Myślałyście kiedyś o tym, o czym ja sobie  ostatnio nad robótką rozmyślałam?
Serdecznie Was pozdrawiam!

A na zdjęciu oczywiście "zakładka"
w przenośni oczywiście,
wykonana przez mnie kilka lat temu