sobota, 31 sierpnia 2013

Druty proste a druty na żyłce

Postanowiłam po sukcesie ogromnym tego posta, napisać Wam jeszcze kilka słów o drutach. Te kilka słów to moje własne przemyślenia w tym temacie. Mam nadzieję, że będą wam przydatne.
Tamten post pokazał Wam, jakie druty lubię i używam, po top 10 na pasku bocznym bloga widzę, że cały czas jest ona w liście postów do których wracacie najczęściej.
Mamy więc na rynku druty proste tzw klasyczne i mamy druty na żyłce. Są dziewiarki, które robią dzianinę na jednych, są dziewiarki, które robią dzianinę na drugich drutach i dobrze, bo różnorodność moim zdaniem jest dobra. Posilę się teraz o więcej, postawię oba rodzaje drutów pod ścianą i porównam je.
Druty proste
Każda dziewiarka przeszła etap drutów prostych. Są dostępne w rozmiarach 30, 35 i 40 cm długości.
Są różne materiały z jakich te druty są wykonane. Są aluminiowe, drewniane,bambusowe, akrylowe, teflonowe. Chyba żadnych nie pominęłam.
Druty te, są moim zdaniem idealne dla osób początkujących. (Tutaj proszę o wybaczenie stare dziergaczki, które uczyły się dawniej i do aktualnych nowinek nie mają przekonania). Łatwo ogarnąć, że jest drut lewy i prawy, reguły drutowania są czytelne, jeśli się uczymy.
Druty klasyczne dla osób dużo i różnorodnie dziergających moim zdaniem mają jednak pewne ograniczenia.
Uważam, że ograniczeniem drutów prostych jest ich jest wielkość (w zasadzie długość) i prosta płaszczyzna.
Dlaczego?
- nie zrobimy chusty na nich, która ma w najszerszym momencie około 700 oczek na drucie, fizycznie nie pomieścimy tej dzianiny na danym 30-40 cm drucie.
- nie zrobimy na nich okrągłego obrusa- ograniczeniem jest ich prosta konstrukcja
- nie zrobimy na nim swetra metodą w poprzek- znowu nie zmieści nam się dzianina fizycznie na drucie
- nie zrobimy na nim np komina który jest zrobiony od szerszej strony bez tzw zszywania
itp itd czego nie zrobimy możemy tu mnożyć bez liku, każda dziewiarka wie już chyba o co mi chodzi, chciałam podać kilka przykładów ograniczeń tych drutów. Podsumowując nie wszystko na drutach klasycznych wykonamy.
Druty proste porównałabym do roweru. Trzeba się nauczyć na nim jeździć i fajnie, ale nad morze pojedziemy z rodziną samochodem, a nie rowerem. A samochodem ( w naszej przenośni) są druty z żyłką.
Czemu zaraz wam przybliżę.
Druty z żyłką
W zasadzie druty te, to także są druty proste, z tym, że połączone kawałkiem plastiku w formie żyłki, przeważnie elastycznego i miękkiego.
Ten kawałek plastiku to wszystko i nic. Wszystko, bo daje nam nieograniczone możliwości, będąc kawałkiem plastiku małym w sensie krótkim- zrobienia np czapki bez majtania się nadmiaru żyłki. I nic, bo możemy robiąc np sweter bezszwowo w jednym kawałku wymienić żyłkę na dłuższą, np w korpusie swetra, przymierzyć ciucha na siebie podczas robótkowania. Tu opisuję druty z odłączaną żyłką. Ale są także druty z żyłką przytwierdzoną na stałe, nie zmienianą i takich drutów są fanki-dziewiarki i dobrze.
Dlaczego z żyłką- plusy jakie widzę
Pisałam o rowerze i pisałam o samochodzie. Technikę robienia ubrań z osobnym wykonaniem rękawów, przodu i tyłu nazwałabym techniką roweru. Trzeba potem te elementy zszyć w ubranie. Sweter ma szwy i nie są one piękne, nieraz grube ...
Istnieją jednakże techniki w dziewiarstwie, które porównałabym z samochodem. Druty z żyłką dają możliwości wykonania naszej dzianiny w jednym kawałku, bez zszywania. Są takie techniki i powiem więcej uważam, że zszywanie swetra to już aktualnie przeżytek. Większość dzianin i fajnych wzorów można zaplanować tak, aby szwów nie było, a to, że nie cierpimy zszywania naszych dzianin  jest tajemnicą poliszynela.
- możemy zrobić na drutach z żyłką prace wielkogabarytowe wszelkie chusty, które teraz są tak modne.
-obrusy, które wykonane na drutach są tak piękne
-możemy zrobić swetry metodą bezszwową
- możemy zrobić wiele ubrań, których wykonanie nie wchodzi w ogóle w grę, na drutach klasycznych, bo oczka trzeba nabrać np wokół korpusu swetra  i obwód nabrania oczek ma np ponad metr, gdzie tu nasz przysłowiowy rower i po co? Wsiadamy więc w samochód i prujemy autostradą...:-) Czyli mamy narzędzie w postaci drutów z żyłką, które w niczym dobre dziewiarki nie ograniczy, pisałam o tym kiedyś, że jedynym ograniczeniem będzie nasza wyobraźnia.
Poniższe fotki już znacie, służą do zobrazowania nam tematu. Tego co jest na zdjęciu w taki sposób jak jest zrobione, nie zrobimy na drutach klasycznych. Odpada nam bardzo ciekawa technika dziania.



Mierzenie sweterka w trakcie pracy... proszę bardzo



Są osoby, które żyłka przeraża. Uważają, (bo wcześniej robiły na prostych drutach klasycznych), że żyłka się "majta" przeszkadza i w ogóle robienie na drutach z żyłką, to jakiś dyskomfort. Sądzę, że mają rację. Na początku przynajmniej. Dlaczego? Dlatego, że rower różni się od samochodu. Trzeba wznieść się poza dyskomfort, poza to co nas drażni i zobaczyć więcej. Zobaczyć swetry bez szwów, zobaczyć ubrania, które mierzymy i patrzymy jak leżą podczas robótkowania. Dając możliwość aktualnego korygowania naszej robótki. Trzeba umieć zobaczyć jakie możliwości  daje nam samochód. Można je zobaczyć tylko wtedy, jeżeli się przełamiemy do drutów z żyłką. Do technik dziewiarskich, których nie opanujemy na drutach prostych, bo zostały stworzone pod kątem drutów z żyłką. O  proszę tego co jest na zdjęciu poniżej proste druty nie "ugryzą"


O drutach, na których ja lubię robić i dlaczego pisałam tu. Są to mercedesy w klasie drutów o wysokim komforcie pracy.
Druty z żyłką można podzielić na dwa rodzaje- druty z żyłką na stałe i druty z wymienną żyłką takie.
Również pod względem materiału z jakiego druty z żyłką są wykonane. Również są drewniane, bambusowe, akrylowe, metalowe, teflonowe oraz dawniejsze powlekane pełne nazwałabym je zgalwanizowanymi jak szydełka.
Często pytacie mnie, jak to się dzieje, że moja dzianina ma równe oczka. To proste używam drutów drewnianych takich, wyrobiłam już sobie na nich równy splot, a wiem, że dla niektórych z Was to nadal problem. Inaczej Wam dzianina się robi, jak wykonujecie lewą stronę robótki a inaczej jak prawą. To jest do wyćwiczenia pod warunkiem, że ćwiczycie cały czas na takich samych drutach. Inaczej się bowiem robi na drutach metalowych inaczej  na drewnianych. Trzeba je po prostu wyczuć, a to wszystko kwestia praktyki. Dlaczego równy splot jest ważny? Są nitki, które bezlitośnie obnażą nierówną dzianinę w produkcie finalnym. Taka jest bawełna. Bluzka wykonana za "luźno" po pierwszym praniu nie będzie już ładna. Rozwlecze się w zależności od tego jak nierówno ją wykonaliśmy.
Mam nadzieję, że moje swobodne myśli nikogo nie uraziły,a może kilku osobom pomogą ogarnąć kompleksowo zagadnienie drutów.
Serdecznie Was pozdrawiam!!!

piątek, 30 sierpnia 2013

Świnkowo i prosiakowo.

Nie miała baba kłopotu z jedną świnką morską to wzięła sobie drugą na głowę. Tak. W domu zamieszkała druga świnka. Tymek nasz prosiek morski, kiedyś nam chorował. Pisałam już o nim tu i tu więc go znacie. Nie jadł. Rozważaliśmy już wtedy,  kwestię towarzystwa dla niego. Ponieważ jest powtórka, z rozrywki (znowu choruje) trzeba było podjąć działania na szerszą skalę. Nie wiemy czy ma znowu depresję, czy jest samotny, czy mu coś dolega i jeśli tak to co.
Tymek zaliczył znowu kilka wizyt u weterynarza a nasz chudy portfel zrobił się jeszcze chudszy. Ma przycięte dwukrotnie zęby. A przednie dolne podczas zabiegu złamały się same. Dostał witaminy w zastrzykach i leki przeciwzapalne. Nie było łatwo u weterynarza. I mordkę ma zranioną w środku od rozszerzacza zębów, bo zaczął się szarpać praktycznie na sam koniec, gdy weterynarz wyjmował mu rozszerzacz mordki. Poważnie się nim martwimy. Niby nic taki gryzoń choć bardzo miły nie powiem, ale postawił nam dom do góry nogami. Znowu nie je. Już było tak, że nie jadł tylko siana. Teraz nadal nie je siana, je samą zielonkę. Może zęby siekacze, które się złamały w trakcie
Towarzystwo prosiakowe w domu  się rozrosło, bo podobno świnki morskie to stadne zwierzątka. Lepiej chowają się w grupie. Czy 2 świnki to już grupa? Nie wiem, ale Tymek znacznie się ożywił na towarzystwo. Zostało obwąchane i zaakceptowane. Nowa świnka jest na razie malutka. Musi urosnąć. Wabi się Brązia.
Oto ona. Prawda, że milutka?

 Spokojnie Brązia mieści się w damskiej dłoni. Ma uroczo miłe futerko.


I zwierzątka w fazie akceptowania siebie.




Najweselej było jak Brązia weszła na teren Tymka, oczywiście wzięła się za żarcie. Wcale nie była wystraszona dużym prośkiem. Dziarsko biegala u niego i czuła się zadomowiona. Fajnie także zwierzątka komunikują się, zwłaszcza ona jest rozgadana jak to kobieta :-). Ćwierkają sobie. Chrumkają. A Brązia od Tymka nauczyła się już warczeć, bo nie znała tego dźwięku. Przyswoiła szybko. Ponoć świnki tak mają.
Idealne jest to zwierzątko dla dziecka. Siedzi w swojej klatce. Lubi biegać po domu i zachowuje się wtedy jak oswojony piesek. A jak jest na kolanach to śpi jak oswojony kotek. Tak więc świnka morska to dwa w jednym można powiedzieć :-)

środa, 21 sierpnia 2013

Drutowe wyzwanie sesja letnia.

Ten  post miał być ostatni z serii drutowe wyzwanie kolor w mojej szafie, ale nie będzie. Dlaczego? Uświadomiłam sobie, że w poście pierwszym tym obiecałam Wam, że szmaragdową bluzeczkę pokaże głównie w zestawieniu z bielą. Pokazałam Wam ją w dwóch stylizacjach, ale nie z bielą. Więc już nadrabiam i pokazuję ją w stylizacji z białą falbaniastą, bawełnianą spódnicą z koronkami.



Miałam w zamiarze jeszcze pokazać szmaragdową bluzeczkę w zestawieniu z sukienką biało-szmaragdową, ale że pogoda nie dopisuje chyba nie zdążę.
Pokażę Wam za to jedną z bluzeczek, która  powstała w wyniku mojego drutowego wyzwania. Jest więcej bluzeczek w dzierganiu, ale nie są jeszcze gotowe. Z gotowych zdjęć mam wersję Ireny. Irenka pozwoliła aby zamieścić zdjęcia  na blogu. Sesja podłogowa, wybaczcie musi wystarczyć taka. Bluzeczka powstałą z dwóch odcieni białej i beżowej bawełny. Docelowo będzie ufarbowana na turkus. Uważam, że pięknie wyszła. Rozmiar duży tak jak i moja.



Jeśli chodzi o kardigan nadal dumam. Nieraz tak mam, że dojrzewam powoli.
Moje myśli zajmuje jeszcze prosiak Tymek znacie go z postów jak chorował o tych. Coś mu dolega znowu. Ganiamy do weterynarza i ratujemy prośka jest u nas 3 lata. To bardzo pocieszne i miłe zwierzątko.
Serdecznie pozdrawiam!

wtorek, 20 sierpnia 2013

Kardigan z marzeń ... kolejne dumanie

Pisałam Wam tu, że mam bajkową nitkę na rozpinany kardigan. Co z tego, że ją mam i nawet moce przerobowe, jak nic mi się nie podoba ze wzorów na swetry.



 Buszuję za jakąś inspiracją  i mam kolejne typy do pokazania Wam. W zasadzie piszę tego posta, ale jeszcze nie jestem zdecydowana co wybiorę. Większość inspiracji będę musiała rozgryzać sama, bo wzory jeśli są to w obcych językach. Inną sprawą jest zgranie inspiracji z nitką to trudna sprawa, żeby wybrany wzór pasował do nitki. Moja nitka jest nitką cieniowaną i puchatą więc niektóre wzory choć ładne, jakby same odpadają.. Trudności dodaje fakt mojej figury, a w zasadzie powinnam napisać jej braku :-)
Jesteście gotowe? Jeśli tak podaję efekty moich poszukiwań.
Ten ogoniasty warkocz jest nr 1 na mojej liście aktualnie. Absolutnie mi się podoba. Dumam jak cieniowana nitka będzie w nim wyglądać. Inna wersja ogoniastego to ta jest tak prosta, że cieniowana nitka dobrze się w nim skomponuje. Tak sądzę przynajmniej.
Ten jest lekko przybajerzony, także mi się podoba.
Jest jeszcze ten fajny, ale nie jestem pewna czy będę umiała go ugryźć w sensie samodzielnie wykonać.
Ten jest bardzo spokojny. To mnie w nim urzeka, ale nie wiem jak będzie w cieniowanej nitce się komponował...
Ten jest delikatny, także warkocze we wzorze... zapętliłam się chyba na nich :-)
Ten śliczny, ale odpada w zestawie z cieniowaną nitką...
Znalazłam także fajne drewniane kołeczki, ciekawie powinny wyglądać w moim nowym zapinanym swetrze.
Jak tam Wasze porządki szafowe? Ja jestem na etapie segregacji...:-)
Serdecznie Was pozdrawiam!






poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Zaległe obietnice nadal są obietnicami :-)

Już dość dawno temu z Iwonką z bloga koronki iwonki umówiłam się na wymianę. Iwonka przysłała mi serwetę o już ją pokazywałam dawno, a ja miałam wykonać w zamian skarpetki. Wesołe ciepłe i miłe. No to wykonałam, nareszcie można powiedzieć.  Iwonka wiedziała, że mam kolejkę robótkową i zgodziłą się dzielnie zaczekać.
Skarpetki powstały z tych wełenek skarpetkowych, dużo jest w nich tej. Robione są od ściągacza.  Jak widzicie nitki tej serii można bezkarnie ze sobą łączyć, świetnie ze sobą się komponują. Każda kompozycja włóczkowa na skarpetkach może być inna. Skarpety  już poleciały i doleciały do nowej właścicielki dlatego pokazuję i Wam efekt mojego ostatniego dziergania na 5 drutach.
Na 1 cm kwadratowy wchodzi 20 oczek, takie skarpetki jak widzicie to bardzo dużo oczek na cienkich drucikach 3 mm grubości. Ilość łączna oczek w tych skarpetkach wynosi około 20 160 z moich wyliczeń.


.
 

 


A ponieważ Iwonka była cierpliwa dostała za cierpliwość bonus o taki... czesadełko i wpinadełko :-)



I na koniec mam pytanie do Was... Jak tam się sprawy mają z waszymi obietnicami? Czy wywiązujecie się z danego słowa? Czy słowo dajecie pochopnie czy rozważnie? Czy jak coś komuś obiecacie... to zapominacie o tym równie szybko? Czy można na Was polegać jak na Zawiszy? Bardzo jestem ciekawa waszych wpisów :-)

sobota, 17 sierpnia 2013

Kadrigan z marzeń

Brakuje w mojej szafie kardigana. Swetra ciepłego, do spodni i także do spódnic. Najchętniej z paskiem...
Szukałam długo co mi się w ogóle podoba, ale albo źle szukałam albo nie podoba mi się nic. Więc sweter będzie z mojej imaginacji.
Kilka swetrów mnie zainspirowało taki, taki,oraz taki a także taki.
Ten najbardziej mi się chyba podoba  bo nie ma za dużego wzoru...
Jak widzicie wszystkie takie dłuższe biorę pod uwagę. Zastanawiam się jeszcze, czy mój sweter ma być zapinany czy tylko z paskiem.. sama nie wiem, dumam.
Na okazję dziergania zaopatrzyłam się już w nitkę o proszę z takich nitek, a dokładniej ta. Jest teraz w promocji i przy zakupie 500g otrzymuje się torbę plażową firmową i druty proste bambusowe.
Na zdjęciu poniżej zakup po rozpakowaniu :-)

 I wspomniana torba plażowa bardzo fajna firmowa
No jak? Doradzicie mi jakiś sweterek? Będę wdzięczna za linki i podpowiedzi. Serdecznie pozdrawiam!

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Drutowe wyzwanie- ostatni.

Post ten jest ostatni z serii serwetkowej, pokaże Wam bluzeczkę serwetkową w dużym rozmiarze z wkładką. Zamyka on tym samym serię poniższych postów:
-tego
-tego 2
-tego 3
-tego 4
-tego 5

Wyzwanie kolor w mojej szafie rzucone Wam niedawno, miało za zadanie sprawić, abyście rzuciły okiem w swoje szafy i sprawdziły co tam tak naprawdę jest.
-Czy to co  macie w swojej szafie w ogóle pasuje do siebie?
-Czy macie w szafie względny porządek czy wszechwładny haos?
-Czy kolejne zakupy są przemyślane, w stylach pasujących do siebie, czy panuje tam totalny mętlik i pomieszanie z pomerdaniem?
-Czy znacie dobre strony swojej figury i czy znacie słabe?
-Czy w szafie macie nadmiar garderoby zupełnie zbędny, bo nie noszony - nietrafione zakupy, kolory i fasony?
-Czy macie luz, na rzecz mniejszej ilości rzeczy, ale za to dopasowanych do siebie i ulubionych?
Pytań można postawić sporo. Ja w te wakacje postanowiłam przewietrzyć swoją szafę. Przejrzeć ją dokładnie i uporządkować. Ambicje mam spore, bo jako chomik nie lubię wyrzucania, też tak macie?

Stylizacja pierwsza- codzienna.
 Robiąc tę bluzeczkę, celowo zrobiłam ją dłuższą. Będę często zakładać ją do spodni, niektóre z nich są biodrówkowe, dlatego dłuższa bluzeczka będzie jak znalazł. Ta stylizacja jest stylizacją codzienną na tzw luzie. Buty płaskie, bo w takich najczęściej chodzę.




Stylizacja druga. Jestem czarno zielona. Wszystko mam w tych dwóch kolorach. Takie zestawienie kolorystyczne mojego ubioru pozwala na pierwszy plan wyeksponować szmaragdową bluzeczkę. Kolor czarny, jest oprawą koncentrującą naszą uwagę na niej.




 Jak widzicie bluzeczka ma podwinięty ściągacz na dole. 
Do tej konkretnie spódnicy lepsza byłaby krótsza....

Wzór ażurowy z bliska

Zdjęcie poniżej najbliżej oddaje kolor bluzki

Wzór na plecach


Serdecznie Was pozdrawiam!

czwartek, 8 sierpnia 2013

Drutowe wyzwanie- cz5

Ten post to kontynuacja

-tego
-tego 2
-tego 3
-tego 4
Nadal czekam na info kto jest projektantem bluzeczki, macie pojęcie? Nie zamierzam kraść wzoru i chętnie napiszę, kto zaprojektował ten wzór, którym się zainspirowałam.
Nitka
Nitka którą widzicie na zdjęciu to bawełniana Algarve dokładniej ta. Jest mega-komfortowa w robieniu i wydajna. Ma ciekawe rozwiązanie splecenia nitki. Wcale się nie rozdziela przy robieniu. Na swój rozmiar praktycznie zużyłam 2 i 3/4 motka na jedna stronę bluzeczki z 6 zamówionych. Wydajność nitki to ważna sprawa jeśli robimy duży rozmiar jak ja.

Kontynuacja wyzwania
Powoli zbliżamy się do końca naszego wyzwania. Po ilości wpisów sądzę, że kilka osób skutecznie wyzwanie podjęło. Cieszę się, że mogłam zainspirować Was i tym razem.
Jaki etap dzisiaj Wam pokażę ? No, chyba najgorszy z możliwych do ogarnięcia. Będziemy część oczek zamykać, część zostawiać jako otwarte (do dalszego robienia). Będziemy zszywać.. wykańczać... ale zanim wykończymy bluzeczkę, wykończy nas ona trochę. :-)
Musimy do naszego dzielenia oczek mieć: trochę spokoju i trochę skupienia i miejsce na plątaninę nitkową.
Bluzeczkę -przód z tyłem- będziemy zszywać w 4 miejscach.  Na 2 ramionach i na 2 bokach.
Po pierwsze przy dekolcie część oczek nazwijmy je naramienne pozamykamy (oczka do zszycia będziemy zamykać). Tak jak zakańcza się robótkę na drutach. Ta część będzie potem zszyta z tyłem i stanowić będzie nasze szwy bluzki na ramionach.
Oczka następne nazwijmy je boczne górne.... zostawimy otwarte (do dalszego dorabiania wykończenia)...tu dalej będziemy wykańczać nasz rękaw. Oczka z tyłu i przodu nawleczemy na wspólną żyłkę i wykończymy bezszwowo czyli robiąc wokoło.
Następne  oczka boczne zamkniemy. Tu będzie szew boczny (pod pachą), kiedy przód z tyłem zszyjemy.
Nadążacie?
Oczka dolne... zostawiamy otwarte... połączymy na jednej żyłce przednie z tylnymi i bezszwowo zrobimy ściągacz dolny bluzeczki.
Teorie mamy rozplanowaną. A więc do roboty.
Ta część jest trudna, bo niemożliwa do opisania w ilościach oczek. Składa się na to grubość nitki z jakiej robimy, oraz rozmiar jaki robimy. Nie podaję więc oczek. Ale kto sprytny... zobaczy jak rozłożyłam wzór naszej serwetki i będzie wiedział mniej więcej jak oczka podzielić.
Co mamy na zdjęciu poniżej? Oczka dekoltu na osobnej żyłce. Oczka naramienne pozamykane gotowe do zszycia. Żyłki po dwóch stronach -gdzie są zostawione oczka do wykończenia rękawów. Boki bluzki są pozakańczane oczka i  gotowe do zszycia. Dół- zostawione oczka do wykończenia ściągacza.


Następne zdjęcie z dalszego etapu. Co na nim widać? Tył z przodem pozszywany. Oczka pod szyją nabrane bezszwowo (plus te co zostawiliśmy na podkroju) i przerabiane bezszwowo wokoło metodą ściągacza 2 prawe na 2 lewe. Czyli dekolt wykończony. Ściągacz wokół bioder na etapie robienia. Jeden rękaw na zdjęciu lewy już wykończony także ściągaczem 2 prawe na 2 lewe. Prawy jeszcze na żyłce.


Upał i inne prace powodują, że może Wam się wydawać, że praca postępują powoli. Nie do końca tak jest. Praktycznie już kończę został mi tylko dolny ściągacz a w zasadzie jego wykończenie. Wiecie, że to duży rozmiar więc dużo oczek do przerobienia :-).
Następne zdjęcia bluzeczki obiecuję, że pokażę z wkładką. Poczekacie? :-)
Dla tych co nie wiedzą, co to robienie bezszwowe- ten post powinien wyjaśnić sprawę. Dla tych co nie wiedzą na jakich drutach robię ten post poszerza temat. Dla tych co nie wiedzą jak się robi na bawełnie na drutach ten post kilka przemyśleń podrzuca.
Uff tyle na dzisiaj.


środa, 7 sierpnia 2013

Ulubione jeany recykling

Ulubione portki się podarły, no bo jak miały się nie podrzeć skoro często były noszone? A tak konkretniej się przetarły w kroku, bo reszta nadal była dobra. Leżały sobie i czekały na pocięcie i życie wtórne jako materiał... ale podumałam i nie byłabym sobą, jakbym czegoś nie wydumała. Wymyśliłam mianowicie, że zanim je potnę na inną rzecz, dam im jeszcze szansę jako krótkim portkom. Obcięłam na dole nogawki, spodnie stały się zatem rybaczkami. Paski służące do podtrzymania podwiniętych nogawek, po podcięciu nogawek były za długie- wybrnęłam z tego doszywając dodatkowe guziki na boku nogawki. Zostały więc owe paski do dekoracji.
Uzyskany materiał z obcięcia nogawek poszedł na "łaty" w kroku. Te łaty, to w sumie nie łaty, ale stylizacja na spodnie do jazdy konnej. Natchnęły mnie inne moje spodnie, które miały taki krój zamierzony i także były jedne z ulubieńszych. Efekt recyclingu? Przebiegam jeszcze kawałek lata w tych rybaczkach. Zdały zupełnie egzamin jako rybaczki, bo jeans z którego spodni były uszyte, był z tych cieńszych jeansów, bardzo dobrych na lato. Jak to się mawia "mała rzecz a cieszy" :-)
No nic serdecznie i letnio Was pozdrawiam!




sobota, 3 sierpnia 2013

Spływ Wieprzem trasa Obrocz- Zalew Rudka

Chciałam Wam dzisiaj pokazać zdjęcia pocztówki, ze spływu kajakowego rzeką Wieprz na trasie Obrocz-Zwierzyniec- Zalew Rudka.
Ze Zwierzyńca w kapokach, zostaliśmy zawiezieni do miejsca spływu.




Nie powiem, wybraliśmy najkrótszą trasę, będąc z dziećmi wydawało nam się, że do 2 godzin nam się nie zanudzą spływem. Po obejrzeniu folderów sądziłam, że najkrótsza trasa będzie najłatwiejsza. Ale chyba mi się wydawało. Sądziłam, że będzie to luzacki spływ z podziwianiem widoków i leniwym niesieniem kajaka przez rzekę.Oczywiście trasa zaskoczyła mnie. Obfitowała w mnóstwo konarów, które wystając z rzeki czyniły spływ dość trudnym. Były momenty mocnej walki z nurtem a nawet oberwałam wiosłem od pociechy zdaje się...




Hitem była natomiast wywrotka. Obie z córką chcąc uniknąć zderzenia z konarem się uchyliłyśmy... skutki nie trudno przewidzieć. Zamoczyliśmy wszystko co dało się zamoczyć. Na szczęście po kilku dniach oba telefony i aparat ruszyły... więc straty z kajakowania wyszły prawie na 0 nawet zdjęcia z tego posta pochodzą z zalanego aparatu.

Najbardziej zabawne było jak moje i córki  klapki popłynęły rzeką, złapane przez przyjaciół za zakrętem. No i moja córka płacząca na brzegu, że ma mokre skarpetki ...jak była mokra cała :-)...
Kajak, złapany przez męża jak był do góry dnem... i wiosła...i walka z zatopionym plecakiem, który leżąc z przodu kajaka całkiem poszedł na dno.
Na zdjęciu poniżej pierwsze z trudniejszych miejsc... kolejka kajaków i brawa jak ktoś przepłynął za 1-szym podejściem...

Trasę zakończyliśmy na Zalewie Rudka... Wpływu do Zalewu pilnował most.... no nie powiem położyć się trzeba było w kajaku, aby pod małą szczeliną pod mostem przepłynąć. Dla tych co nie mieli koncepcji jak przeszkodę pokonać, był napis sprayem na moście "Kryj ryj". Nie powiem choć napis niegrzeczny, w takich okolicznościach mocno nas to ubawiło...
Serdecznie polecam taki sposób spędzania wolnego czasu. I ruch, przygoda i niezapomniane wrażenia.
Pa!