Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Środowe czytanie z maknetą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Środowe czytanie z maknetą. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 czerwca 2015

Środowe czytanie...czerwiec 2015

Razem 

Razem z maknetą czasem w środę biorę udział w akcji WDiC i co ja ostatnio  czytam Wam pokazuję wraz z aktualną dzierganą robótką. Robię nadal w niebieskościach. Jest to moje drugie podejście do tej pracy, bo nabrałam radośnie oczka i na wyjeździe dziergałam. Po powrocie okazało się... że za dużo w obwodzie nabrałam oczek. Ciężko było spruć robótkę jak się robiło bluzkę od dołu i dojechało do pach... oj ciężko. ;-) No ale dałam radę ;-)


Czytam

Odwiedziłam wczoraj bibliotekę i wymieniłam książki, wzięłam takie coś...jak macie na zdjęciu.
Po ostatniej lekturze tutaj (klik), którą Wam  pokazywałam i pisałam o niej także  tutaj (klik). Ciężko się czyta współczesny... przepraszam za określenie "chłam". Po tamtej lekturze cegiełce prawie 400 stronicowej małym drukiem, gdzie sensem życia kobiety jest jej rodzina, mąż, praca i wiara...współczesny "bełkot" kobiety jest co najmniej groteskowy. Oczywiście czytam to i się śmieję, bo niektóre sytuacje, są aż do przesady w zestawieniu z tamtą książką komiczne.
Współczesna kobieta, powiedziało by się że nie głupia, ma kompletny problem w relacjach. Nie umie porozmawiać szczerze ze swoim mężem, powiedzieć mu otwarcie, że nie ma życzenia utrzymywać kontaktu z kobietą z jego przeszłości, nazwaną w książce "jego byłą" i że nie chce, aby ona miała wstęp do ich wspólnego domu.
 Za to robi "dobrą minę" do złej sytuacji, próbując rozgrywać komizmem przeróżne sytuacje. Oczywiście mamy także problem z męskością, z facetem który w moim odczuciu nie umie także odciąć się od relacji z osobą, która już nie powinna mieć miejsca w jego życiu  i jest raniąca dla jego żony. Za to tłumaczy się przed tą znajomą i nie widzi, że baba wciąga go w jakieś swoje babskie gierki. Nie wie z kim ma trzymać sojusz. Normalnie biedny mały pogubiony w świecie chłopiec. Tak zresztą jest postrzegany przez swoją żonę, mówi ona o nim starsze dziecko.
Nie wiem czy dalsze wrażenia z lektury będą dobre. Widzę to w czarnych barwach i chociaż niektóre nazwijmy to akcenty komediowe są niezłe, to nie wynikają one z wspaniałości książki tylko z moimi refleksjami na temat kobiety współczesnej, zaganianej, zajętej tak, że frustruje ją własny mąż, przeszkadza własne jedno zaledwie dziecko.   Rozważa jak to jest, że są kobiety które mają więcej dzieci i są piękne i zadbane.

Książka robótka i peonie.
 Książka i robótka

 Peonie, które zgrały się kolorystycznie z okładką książki i robótką



Refleksje 

Aż mam ochotę napisać tej pani, bohaterce książki,  że matki nazywane ogólnie matkami z rodzin wielodzietnych, nie zawsze malują paznokci u nóg dla przyjemności, ani dlatego,że to tak bardzo to lubią. One, a przynajmniej niektóre z nich  to robią dla PR (pijaru), bo świetnie wiedzą, że zwłaszcza takie rodziny są na tzw. świeczniku. Taka matka nie może sobie na luzie iść tak jak to nieraz mają w zwyczaju matki mniejszych rodzin. W takiej rodzinie dziecko nie może mieć podartych w zabawie rajtuz. Jak podrze rajtuzy dziecko z rodziny 2+1 to się powie
- podarło w zabawie, zdarza się.
A jak podrze sobie dziecko rajtuzy z rodziny wielodzietnej to już się patrzy i mówi:
-może matka nie ma na rajtuzy, tam jest tyle dzieci.
I tak samo taka matka jest na świeczniku. Nie może sobie zwyczajnie pozwolić na luksus bycia "niezadbaną". Po prostu musi wyglądać świetnie. I często wygląda. Znam takie matki, które nie dosyć, że są wzorem matki, Polki, żony to jeszcze wyglądają tak pięknie i młodo, że z przyjemnością mówię takim mamom, ilekroć je widzę, że ślicznie wyglądają i wiecie co? To jest 100% prawda. Wyglądają ślicznie. I nie dosyć, że są śliczne to jeszcze mądre i wykształcone. I kochają swoje dzieci i swojego męża. I nie mają problemu z tym, że przedszkole w wakacje jest nieczynne. Nie potrzebują przedszkola, bo chętnie spędzają czas ze swoimi dziećmi nie tylko w czasie wakacyjnym.
I dlatego tak kiepsko czyta mi się tę książkę. I nie wiem czy jej nie zarzucę zupęłnie jak mnie zdrażni. Mogę zwyczajnie uznać, że szkoda na nią mojego czasu ;-)

Refleksja końcowa



Książkę z okładki przeczytałam w jeden wczorajszy wieczór. Nie była to lektura duchowa, średnio rozrywkowa ot takie przeciętne babskie czytadło, jednym słowem lektura "czapki z głowy nie zrywa". Przeczytałam, bo nie lubię nie dokończonych rzeczy, chciałam także zobaczyć czy pierwsze wrażenie będzie ostatnim. Nie polecam książki. Nie uważam, aby wniosła coś pozytywnego do mojego życia. Zaliczyłabym to do pozycji nadających się do czytania w... najmniejszym pomieszczeniu w domu. ;-)


Akcji maknety patronuje ten baner

A Wy?
Czy czasem trafiacie na lekturę taką niewiele wnoszącą do życia, że zastanawiacie się:
-kto to wydał i po co???
Witam ciepło nowo obserwujące mnie osoby, mam nadzieję, że zagościcie u mnie na dłużej. Zamierzam w najbliższym czasie także i Was odwiedzić.
Serdecznie Was środowo pozdrawiam!

środa, 20 maja 2015

Środowe czytanie ...maj 2015

Dzisiaj pokazuję co u mnie na drutach i co czytam. Makneta,co środę ma stały cykl, ja w nim bywam od przypadku do przypadku, ale akcja mi się ogólnie podoba.

Niebieski

Jak widać na zdjęciach, poszłam sobie z robótkami w niebieski kolor. Mało go mam w swojej garderobie i wybrałam go, na mój kolor tego lata.Co roku wybieram inny kolor bawełny letniej.
Na drutach zaczęty szal letni z niebieskiego lnu zakupionego w internecie. A w motkach na zdjęciu, najnowsza bawełna to NINFEA na nowy ciuszek letni, w kolorze nieba.całe 8 motków czyli 400g. Ciuszek będzie do białych rzeczy, białych spódnic i białych letnich spodni. W oczekiwaniu na bawełnę zaczęłam szal, ale teraz pójdzie do szuflady na przestój, bo zabieram się za bawełenkę niebieską. Mam nadzieję, że nie powstanie żaden UFO-k z szala ;-)


Szal praca tygodniowa, idzie teraz do szuflady.

Nowa bawełna w pięknym kolorze.

 Niebieski jest podobny,ale jednak inny odcień.

Czytam

Nadal czytam książkę z mojego poprzedniego wpisu środowego czytania u Maknety. Tak jak mówiłam grubsza jest to lektura i  jednak dość wymagająca, nie czyta się tego w najmniejszym pomieszczeniu w domu ;-)




Skończyłam

Skończyłam już gabaryt z bawełny w kolorze fuksji, pokazywany w ostatnim środowym czytaniu z Maknetą. Zrobiłam sobie sukienkę. Jeszcze tylko pranko i prezentacja na blogu. Może w przyszłym tygodniu się z tym wyrobię.



Tu banerek akcji u Maknety

A Wy?
Czy lubicie akcję Maknety? Dołączacie do niej czasem?
I czy już ruszyłyście w wyrobach dzianinowych we włóczki letnie?
Serdecznie Was pozdrawiam!

środa, 1 kwietnia 2015

Środowe czytanie...kwiecień 2015

Dzisiaj
Po sukcesie poprzedniego posta i pokazaniu liściastego sweterka, nic co  pokażę na moim blogu, już dłuuuugo nie przeskoczy tamtego wpisu ;-)
Ale niech będzie dołączam do akcji maknety 

http://www.makneta.com/search/label/yarn%20along

I pokazuję co mam na drutach, bez zdradzania dokładnego co to będzie ;-)
I co czytam...myślę, że wszystko widać, dobrze na zdjęciu, ale jeśli padną pytania o lekturę, to czytam o rodzinie św. Teresy z Lisieux, a dokładniej listy jej matki do brata, bratowej i inne. Lektura dla mnie fascynująca i z racji zainteresowań historycznych i z racji tego, że wychowuję dziecko, a ta lektura pokazuje rodzinę w jakiej wyrosła święta od kulis. Wiele daje mi to przemyśleń. Lektura trudna z racji grubości, małej czcionki i  stylu pisania, tak dalekiego od współczesnego lekkiego "bełkotu" i to  niekoniecznie polskiego.


Robię na drutach 3 mm drewnianych KP


Kolor robótki jest śliczny i optymistyczny, ale swoją tygodniową pracę... musiałam spruć, bo nie wychodziła 
tak, jak bym sobie tego życzyła. To co widzicie to podejście nr 2.


Zapomniałam też Wam wspomnieć, że mama św Teresy- Zelia Martin, autorka listów z książki Wam pokazanej, wstawiłam jej zdjęcie powyżej z linkowanego dalej artykułu o niej. Była znana z koronek wykonywanych na klockach, a jej koronki z Alencon były bardzo sławne. Była według mnie tytanem pracy, potrafiła wstawać w nocy do dziecka, położyć się o 11 a od 5 rano już pracować, bo miała zamówienia, z których musiała się wywiązać.
Tutaj znalazłam wpis o niej w internecie poczytajcie jeśli chcecie. Piszą, że to koronka igiełkowa, a ja z jej listów sądziłam, że chodzi bardziej  o koronkę klockową, dzięki informacji szczegółowej na końcu książki dopiero teraz  zorientowałam się , że byłam w błędzie, że była to igiełkowa koronka. ;-)))

A Wy?
Nad czym się głowicie przed świętami?
Brakiem kasy? Brakiem weny? Brakiem czasu? Brakiem .... tu wstaw dowolną rzecz....... a może wręcz przeciwnie- na żaden brak się nie uskarżacie i wszystkiego macie tyle ile trzeba???
Serdecznie Was pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkie wasze plany  przedświąteczne! Pa!