piątek, 9 maja 2014

Rozwiązanie zagadki

Ponad 10 dni temu postawiłam Wam zagadkę do rozwiązania, o tu. Głowiłyście się nad nią, a sprawa była naprawdę prosta. Miałyście  pełne dane do odgadnięcia zagadki, bo wiecie przecież, że robię czasami z dziećmi, zajęcia z rękodzieła. Zrobiłyście w zasadzie tylko jedno, ale za to  mylne założenie- że te kwadraty będą całością, jednej wspólnej rzeczy. Otóż nie, powstało 25 kwadratów, które nigdy nie zostaną połączone ze sobą w nic. Były przygotowaną do pracy z dziećmi, a dzisiaj powstały z nich poduszeczki do igieł.

Materiały do wykonania poduszeczki
-kwadrat szydełkowy
-kwadrat materiałowy
-wata
-guzik
-wstążeczka
-igła z nitką


Tu wszystkie potrzebne do wykonania pracy materiały na zdjęciu
No może poza watą... i nitkami



A tu już zdjęcia poduszeczek do igieł wykonanych przez dzieci. ;-)
Wybaczcie, mi kiepskiej jakości zdjęcia, tak to jest jak się szyje, robi zdjęcia, pomaga i gada
 jednocześnie. Coś zrobi się zwyczajnie źle. Dobrze, że tylko zdjęcia popsułam.

Może nie zawsze idealnie równy ścieg, ale za to jaka zabawa
przy samodzielnym szyciu

Inne detale, inne rączki szyły i efekt zupełnie inny
 Generalnie zajęcia dzieciom się bardzo podobały.
Lubią chyba te niespodzianki, jakie wyciągam z kartonu.
 I krew się nawet polała, igła zgubiła, więc było i momentami strasznie
Pytanie dnia
Jak Wam się podobają szyte  prace wykonane przez dzieci?
Jak sądzicie: będą jakieś rękodzielniczki wśród tej grupy?
Serdecznie Was pozdrawiam

środa, 7 maja 2014

Recykling w cenie

Lubię dobierać się do za małych koszul pana- męża, często dostaje w prezencie za małe i nie ma z nich żadnego pożytku.  Dzisiejszy post to jakby trochę powtórka tego, z tym ,że dzisiaj na tapecie koszula męska bawełniana, flanelowa, kraciasta i na Pana-męża niepasująca.
Na szmaty trochę szkoda, bo jakby nie patrzył nowa była i materiał milutki i cieplutki i funkcjonalny.
Więc poszła do pociachania, a mąż jak mnie w niej zobaczył powiedział:
-o jaką miałem ładną koszulę :-)

Recykling w cenie
Dlaczego? Bo ekologiczny...i zgodny z zasadami gospodarności. A wiecie, że kiedyś było to normą? W książkach o modzie, na które powoływałam się tu, ale nie tylko w nich czytałam, że kiedyś to czymś normalnym było, że jak mamie wysłużyło się jakieś ubranie, to materiał był wykorzystywany był ponownie, np do nie używanych już teraz fartuszków, które kiedyś ubierało się na sukienki, albo na sukienki dla dziecka. Nie mówię, żeby wpadać w przesadę, ale teraz panuje moda na kup i na wyrzuć. Mnie to osobiście irytuje. Ten plastikowy świat na marnotrawstwie oparty.

Jak się zabrać za przeróbkę?
-wyciąć kołnierzyk
-wyciąć mankiety
-odpruć guziki, może się do innej rzeczy przydadzą


 Rękawek wąski i na gumeczce, idealna sprawa jak dla mnie


Szycie
Oceniam na kwadrans mniej więcej.
Przód zszywamy, brzegi zabezpieczamy. Na płasko rozkładamy i z przodu przeszywamy z jednej i drugiej strony. Mały dekolt podwijamy. Rękawy zwężamy, wszywamy gumkę (i tak ciągle mam pozawijane mankiety, więc nie będę musiała o nich myśleć). Zasadniczo skończyłyśmy. Całość szycia jakieś 15 min.

Co mamy?
Taką sobie bluzeczkę flanelową. Może być:
- do schludnego wyglądu przy chodzeniu po domu
- do szybkiego wypadu do sklepu po chleb
I tyle. Wiadomo, że nie jest to wystrzałowa kreacja żadna. Ciuszek codzienny, prosty, wciągany, wygodny.

Spodnie znacie, już tak mam że jak coś polubię musi mi samo z tyłka spaść ;-)
też tak macie?
 Bluzka na ludziu, ale bezgłowym bo śmiał się jak dziki ;-)


Wiecie że ja nie lubię się fotografować? Mówiłam Wam o tym? Nie lubię od 10 lat, bo tyle mam nadwagę.
No ale czego się nie robi dla wytrwałych?
Bucik płaski wygodny na rzep
A na głowie opaska, trzyma włosy z dala od oczu
 Kieszonka na piersi to idealna sprawa na telefon, okulary... itp



Pytanie dnia?
Czy lubicie się fotografować? Czy jesteście krytyczne do swoich zdjęć? Czy robicie cenzurę w stylu: brzydkie, brzydkie, ohydne, fatalne, do śmieci, znowu brzydkie kaszana... no dobra to może być.
Ciekawa jestem Waszych opinii. I czy mój recykling Wam się podoba?
Serdecznie Was pozdrawiam

poniedziałek, 5 maja 2014

Kolorowa wymianka

Uwielbiam bawić się we wszelkiego rodzaju wymianki. Po pierwsze, dzięki temu mam rzeczy wykonane w technikach, których nie znam. Po drugie, mogę obejrzeć sobie prace wykonane w tych technikach i zastanowić się, czego jeszcze chciałabym się nauczyć. Po trzecie, dzięki wymiankom można spełnić swoje marzenia, bo można wymienić się konkretnie: Ty mi wykonasz to, ja Ci wykonam  tamto.
Wszystkie moje wymianki te blogowe i te inne, możecie zobaczyć sobie w etykiecie, po prawej stronie bloga ,zatytułowanej wymianki blogowe albo zabawy blogowe. Właśnie zerknęłam, że postów dotyczących wymianek popełniłam 27,  więc same widzicie, że lubię te klimaty. Przygotowanie, produkowanie, wysyłanie, odbieranie i emocje z tym związane ;-) bawią mnie nieustannie i niezmiennie.

Dzisiaj najnowsza wymianka. Dla Krakowianki wykonałam takie prezenty. Komplet 3 puszek w technice decoupage, breloczek do kluczy szydełkowy, oraz uszyty przeze mnie czarny szyfonowy woreczek pachnący z suszoną lawendą w środku.






A otrzymałam w zamian -utrzymane w klimatach około-świątecznych.
-Piękną kartkę z życzeniami i liścik specjalny do mnie ;-)
- Zakładkę frywolitkową (chyba nie będę używać, bo sporo czytam i  jak bym zgubiła to się zapłakałabym normalnie. Zawsze o takiej marzyłam ;-)
- Frywolitkową bransoletkę.
-Frywolitkowy wisior.
-Jajka do dekoracji wielkanocnych ozdobione techniką frywolitkową.
- Bombonierę ;-)


Nie zwlekam już tylko obrazki pokazuję Wam













Pytanie dnia
A czy Wy bardziej  lubicie dawać prezenty, czy może jednak dostawać? Czy długo planujecie zakup prezentu, podglądając jak szpieg, co by tu się przydało danej osobie, czy raczej jest to spontaniczny zakup?
Serdecznie Was pozdrawiam.

sobota, 3 maja 2014

Natura z motywami roślinnymi w tle- stylizacja druga

W tym poście pokazałam Wam bluzeczkę mojego autorstwa z włóczki lniano-bawełnianej o wdzięcznej nazwie Cotlin. Nazwałam ją natura, bo wykonana jest z naturalnych włókien: lnu i bawełny. Wydziergałam ją w całości od góry i oczywiście bezszwowo. Motyw roślinny zaprojektowałam na tył bluzeczki. Fason o takiej koncepcji ogólnej, długo już kołatał mi się po głowie. Szybko się dziergało Naturę,  na grubszych drutach bowiem powstała. Bluzeczka "Natura" jest idealna na tę porę roku, czyli wiosnę- bo nie grzeje, jest dobrze przewiewna i naprawdę bardzo komfortowa.
Pokazałam ją ostatnio, tak jak pierwszy raz ją założyłam, na niedzielne ciepłe przedpołudnie, dlatego zestawiona była ze spódnicą. Dzisiaj chciałam Wam pokazać stylizację tej samej bluzeczki, ale tym razem ze spodniami. Zimno było dzisiaj niesamowicie, no ale czego się nie robi dla dobrych zdjęć ;-)
Rozporki po obu stronach bluzki, są w miejscu i na wysokości kieszeni w spodniach, dlatego,( chociaż to objaw lekceważenia rozmówcy), w tej bluzeczce, aż chce się mieć ręce w kieszeniach ;-)

Pulchne Panie
Pulchne panie, do jakich się zaliczam, mają generalnie ciężkie życie. Po pierwsze, fasony ubrań dobre w rozmiarze -w stylizacji są dla osób dobrze po 60-tce. Nie to,  żebym miała coś przeciwko takim ubraniom, żebyśmy się dobrze zrozumiały, nie mam zupełnie nic, ale to jakby przyszłość ubraniowa dla mnie, bo aktualnie jestem minimalnie po 40-tce. Nie chcę się ubierać w bluzki, z napisami w stylu "I'm sexy", ale też nie chcę się ubierać w fasony babcine. Pomimo bogactwa ciuchów w sklepach, nadal mam wrażenie, że o gustach i potrzebach przeciętnych Polek, mało kto myśli.
Dlatego- kochana kobieto dziergająca, wymyśl sobie własny styl, a kiedy już to zrobisz- trzymaj się go i dziergaj sobie ciuchy spokojna, że po pierwsze jesteś ubrana, a po drugie ubrana w to co chcesz być ubrana, a nie w to co jest w sklepach.

Zdjęcia... moja córa ;-)

Mam ręce w kieszeniach, a kieszenie jak ocean...
 Apaszkowy "zwis" nie zaplanowany... zupełnie przypadkowy raczej



Pytanie dnia
Czy macie już wiosenny ład w swoich szafach?
Ja zamierzam w tę majówkę zmierzyć się z moją napchaną szafą. A dokładniej z porządkiem w niej panującym (albo jego brakiem). Chcę rozeznać się, co jest mi zbędne i zajmuje mi tylko miejsce w szafie, co by się jeszcze przydało na tę wiosnę. Co zawieźć do pralni po sezonie. Ile wieszaków dokupić do szafy. Generalnie u mnie wiosenne porządki są zaplanowane na maj. A co u Was słychać majowego?

Serdecznie Was pozdrawiam!!!

piątek, 2 maja 2014

Zaniedbana kobieta pod presją społeczną.

Presja
Odczułam ostatnio wyraźną presję społeczną- nowoczesnej kobiety.
Jaka jest nowoczesna kobieta? Według reklam jest wiecznie młoda, zawsze uśmiechnięta (nie płaczą te baby czy co? nie mają huśtawki nastrojów ani okresów czy co?), o idealnie pięknych długich włosach koloru kasztanowego, albo złotego, albo rubinowego, albo już sama nie wiem jakiego, ale na pewno nie naturalnego!!!
O walorach figur nowoczesnych kobiet się nie rozwodzę, nie będę doprowadzać się do łez. Kobiety wiecznie młode, wykremowane, wypachnione, ciągle się myją te baby i genaralnie albo leżą i głaszczą sobie włosy, albo półnagie pienią się pod prysznicem. Co by nie powiedzieć zawyżają nam niemiłosiernie poprzeczkę, wpędzając w jakieś chore wizje kobiety doskonałej, idealnej zawsze debilnie uśmiechniętej i radośnie napienionej żelami.
Reasumując- zwykłe kobiety odczuwają presję, że mają jakieś tam być. A co jeżeli nam się nie chce?
A co jeżeli nie chcemy być wymalowane, bo nam się nie chce? A co jeżeli chcemy sobie popłakać, albo pokrzyczeć albo pochodzić w podartych dresach, bo nastrój mamy do d.... jak te dresy?
No nie wiem.... mam mieszane uczucia, czy w ogóle nam wolno?
No ale odleciałam myślami od tematu o jakim chciałam Wam napisać. O moich włosach.

Włosy-wizerunek kobiety zadbanej
Wiemy, że ozdobą każdej kobiety są jej włosy. Najlepiej długie, pachnące, piękne. (długie w przeciwieństwie do krótkich męskich)
Nie wiem czy Wam pisałam, ale wróciłam do swojego koloru włosów. Może jeszcze nie do końca, ale zamierzałam. Miałam już 5 cm odrost a na reszcie włosów taki kolor jak tu na zdjęciu w białej czapce.
No, ale ostatnio zobaczyłam swoje włosy w słoneczku wiosennym, które bezlitośnie i ostro rozwiewa wszelkie wątpliwości i obnaża niedoskonałości, jak to się mawia- wymiękłam. Zobaczyłam radosne  trzy kolory: mój odrost, mój kolor siwy troszkę się skrzył na skroniach, oraz moją brązową farbę na reszcie włosów. Presja złego wyglądu okazała się tak mocna, że jeszcze tego samego dnia odwiedziłam drogerię i wyszłam stamtąd moralnie pocieszona,  spokojnie niosąc farbę ukrytą w torbie.

Farba
Kupiłam taką jak na zdjęciu, jest bez amoniaku i jestem nawet zadowolona z efektu. Pierwszy raz zastosowałam na sobie farbę bez-amoniakową, jest istotna jednak różnica między farbami z amoniakiem a bez. Nie wypadło mi pół włosów jak ostatnio. Nie zrobiły się proste jak druty- jak ostatnio. Kolor ładnie się zrównał a ja odetchnęłam z ulgą, że nie jestem już pośmiewiskiem społecznym wytykanym przez inne kobiety palcami. Nie wiem zupełnie czemu my kobiety mamy kręćka na tym punkcie?



Kolor
Wybrałam złoty brąz, jakoś tak się zapętliłam na nim. Jest ten kolor dość blisko mojego naturalnego koloru włosów.

Fryzura
Jest ta co ostatnio, docięłam sobie minimalnie grzywkę tylko, zobaczymy jak się będzie układać.
Oczywiście wszystkie te eksperymenty musiałam zrobić ostatnio, czyli w okresie największego zaganiania przedświątecznego. No, ale co ja miałam biedna zrobić, jak widmo społecznie zaniedbanej kobiety wisiało nade mną jak ciężka chmura, strasząc i nękając i dręcząc niemiłosiernie???
No dobra pokażę Wam ten kolor, nie będę taka.... zresztą już w zasadzie pokazałam w sesji bluzeczki natura, ale dla tych co nie zauważyli- jeszcze raz.

I pytanie dnia
Czy Wy także odczuwacie jakąś presję społeczną, odciśniętą na Was?
Chętnie posłucham waszych opinii.
Serdecznie Was w ten deszczowy i pochmurny dzień pozdrawiam!